`

Sikorski zabrał głos ws. zatrzymanego Wołodymyra Z. "Nie śmiałbym"

2 min. czytania
06.10.2025 18:39
Obserwuj nas na Google

Wołodymyr Z., obywatel Ukrainy podejrzewany przez niemieckie służby o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, przebywa w polskim areszcie. Do sprawy odniósł się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który poinformował, że Kijów zapewni zatrzymanemu wsparcie konsularne.

fot. Wojciech Strozyk/REPORTER/Wojtek Radwanski/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie stanowisko zajął Radosław Sikorski w sprawie niezawisłości sądu?
  • Dlaczego sąd przedłużył areszt dla Wołodymyra Z.?
  • Co ustalili niemieccy śledczy na temat eksplozji Nord Stream?
  • Które kraje początkowo prowadziły śledztwo w sprawie ataków na Nord Stream?

Sikorski o Wołodymirze Z.: "Nie śmiałbym wpływać na stanowisko niezawisłego sądu"

Podczas konferencji prasowej w Warszawie Radosław Sikorski był pytany o działania rządu w związku z zatrzymaniem Ukraińca podejrzewanego o sabotaż. - Nie śmiałbym wpływać na stanowisko niezawisłego polskiego sądu -  powiedział wicepremier i szef polskiej dyplomacji.

Jak dodał, rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Andrijem Sybihą, który zapewnił go, że obywatel Ukrainy otrzyma wsparcie konsularne.

Redakcja poleca

Decyzja sądu ws. podejrzanego o wysadzenie Nord Stream

W poniedziałek warszawski sąd okręgowy rozpatrzył wniosek prokuratury o przedłużenie aresztu wobec podejrzanego. Sąd zgodził się na kolejne 40 dni tymczasowego aresztowania. Obrońca Wołodymyra Z. przekazał, że prokuratura uznała prawną dopuszczalność wydania Ukraińca stronie niemieckiej.

Eksplozje na Nord Stream. Śledztwo prowadzą Niemcy

Do eksplozji na gazociągach Nord Stream doszło 26 września 2022 roku na Morzu Bałtyckim. Pierwsza detonacja uszkodziła jedną z nitek Nord Stream 2, a 17 godzin później doszło do kolejnej eksplozji, w wyniku której zniszczone zostały także rurociągi Nord Stream 1.

Początkowo śledztwa prowadziły Dania, Szwecja i Niemcy, jednak postępowania w dwóch pierwszych krajach zostały umorzone, a zebrane dowody przekazano Niemcom, którzy przejęli całość dochodzenia. Według ustaleń niemieckich śledczych, za sabotażem mogła stać grupa Ukraińców działających na zlecenie gen. Wałerija Załużnego, ówczesnego dowódcy armii Ukrainy.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET