Auto z impetem uderzyło o kładkę, nie żyje jedna osoba. "Nie było widać śladów hamowania"
Policja w Skarżysku-Kamiennej (woj. świętokrzyskie) wyjaśnia okoliczności śmierci kierowcy auta, które z impetem uderzyło o kładkę dla pieszych. Według ustaleń służb mężczyzna jechał 185 km na godzinę.
Do tragedii, o której poinformowała m.in. kielecka "Gazeta Wyborcza", doszło w niedzielę wczesnym popołudniem w Skarżysku-Kamiennej (woj. świętokrzyskie). Tamtejsze służby otrzymały informację na ten temat ok. godz. 14.
Skarżysko-Kamienna. Kierowca zginął w wypadku
- Ford mondeo zjeżdżał z Góry Baranowskiej, od strony Suchedniowa starą "siódemką". Z nieustalonych przyczyn uderzył w betonową konstrukcję kładki dla pieszych nad drogą, prowadzącą pomiędzy ulicami Słoneczną i Kilińskiego - przekazał w rozmowie z "GW" Jarosław Gwóźdź, rzecznik prasowy skarżyskiej policji.
Kierowca auta, będący też jego jedynym pasażerem, zginął na miejscu. Siła uderzenia była tak duża, że przód samochodu został całkowicie wgnieciony i sprasowany. Teraz policja bada przyczyny oraz dokładne okoliczności tego zdarzenia.
"Możliwe, że kierowca zasłabł - na drodze nie ma śladów hamowania, a licznik auta zatrzymał się na prędkości 185 km na godz" - czytamy w artykule "Wyborczej". To nie była jedyna niedzielna tragedia na polskich drogach. Kilka godzin wcześniej w wypadku busa w Wereszynie (woj. lubelskie) zginęło 6-letnie dziecko i dwie kobiety.
Źródło: Radio ZET/kielce.wyborcza.pl
- Rodzice z dzieckiem spłonęli na A1. Jest decyzja ws. kierowcy bmw Sebastiana M.
- Politycy chcą usunięcia tego przedmiotu ze szkół. Na drodze stoi konstytucja
- Ciężarówka stanęła w płomieniach. Strażacy przez kilka godzin walczyli z żywiołem
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET