Politycy chcą usunięcia tego przedmiotu ze szkół. Na drodze stoi konstytucja
Demokratyczna opozycja hucznie zapowiadała zmiany w zakresie lekcji religii w szkołach. Najbardziej kontrowersyjne podejście prezentowała Lewica, która postuluje całkowite wyprowadzenie jej z placówek edukacyjnych. Problem w tym, że wprowadzenie daleko idących reform w tym zakresie może okazać się naprawdę trudne. Wyjaśnił to w rozmowie z Onetem prof. Paweł Borecki.
W kampanii wyborczej Koalicja Obywatelska prezentowała program "100 konkretów na 100 dni". Jedną z poruszonych w nim kwestii, była forma i poziom lekcji religii w szkołach. Ugrupowanie Donalda Tuska postuluje, aby ta była organizowana tylko na pierwszej lub ostatniej godzinie zajęć, a także, by oceny z tego przedmiotu wykreślić ze świadectw szkolnych.
Z kolei Polska 2050, której liderem jest marszałek Sejmu Szymon Hołownia, chce, by wprowadzić obowiązkowe lekcje etyki lub filozofii oraz zwiększyć udział wspólnot szkolnych w decydowaniu o wymiarze i sposobie realizacji lekcji religii na ich terenie. Najbardziej kontrowersyjne podejście do tematu ma Lewica, która postuluje całkowite usunięcie religii ze szkół.
- Wyprowadzimy religię ze szkół do salek katechetycznych i skończymy z finansowaniem z publicznych środków wynagrodzeń katechetów
Zmiany w lekcjach religii? To może nie być takie łatwe
Po wyborach stało się jasne, że największe szanse na utworzenie rządu w nadchodzącej kadencji ma koalicja demokratyczna (KO, Trzecia Droga i Lewica). Rząd pod przewodnictwem Donalda Tuska ma jednak szansę powstać dopiero w grudniu, po zakończeniu tzw. pierwszego kroku konstytucyjnego. Andrzej Duda zdecydował bowiem, że misję tworzenia rządu powierzy w pierwszej kolejności Mateuszowi Morawieckiemu. Ta jednak - sądząc po wypowiedziach polityków opozycji - wydaje się z góry skazana na porażkę. Oczywistym wydaje się więc, że religia w szkole będzie tematem, który często będzie się pojawiał - zarówno w mediach, jak i na sali sejmowej.
Onet podaje jednak, że wprowadzenie radykalnych zmian programu i formy nauczania może się okazać niemałym wyzwaniem. Prof. Paweł Borecki w rozmowie z portalem stwierdził, że religia w szkole "ma mocne podstawy prawne". - Konstytucja RP wyraźnie mówi, że "religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób" - wyjaśnił naukowiec z Zakładu Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
- Tę kwestię reguluje także polski Konkordat z 1993 roku. Ten stwierdza, że "państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych" - ocenia prof. Borecki, cytowany przez onet.pl.
Religia w szkołach jest w interesie duchowieństwa
W jego ocenie obecnie to Kościół jest najbardziej zainteresowany tym, by lekcje religii odbywały się w szkołach. - To w jego interesie oraz jego duchowieństwa jest, by władze publiczne odciążyły Kościół z obowiązku ewangelizacji, przejmując na siebie organizację katechezy i jej finansowanie - mówił. Dodał też, że konstytucja czy konkordat to nie jedyne akty prawne, które traktują o nauczaniu religii w szkołach.
- Szczegóły w tym zakresie reguluje też rozporządzenie MEN z kwietnia 1992 roku. Zawarto w nim m.in. istotne kwestie w zakresie statusu katechetów czy obecności symboli religijnych w szkołach, czyli krzyży, ale także zagadnienie odmawiania modlitwy przed i po zajęciach, czy rekolekcji dla młodzieży - mówi prof. Borecki.
W odpowiedzi na pytanie o całkowite wyprowadzenie religii ze szkół prof. Borecki jednoznacznie twierdzi, że realizacja tego postulatu jest w zasadzie niemożliwa. - Koncepcja całkowitej laicyzacji szkoły, jaką głosi Lewica, z punktu widzenia aktualnego systemu prawnego w Polsce, przede wszystkim konstytucji RP oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych jest niemożliwa. Do tego konieczna byłaby zmiana odpowiednich aktów normatywnych, ewentualnie porozumienie z właściwymi kościołami i innymi związkami wyznaniowymi - mówił rozmówca Onetu.
Zmiany w lekcjach religii. "Niektóre są możliwe"
Okazuje się jednak, że pewne reformy w kontekście zajęć religii są możliwe do wprowadzenia. - Zmieniając rozporządzenie MEN z 1992 roku, można np. zmniejszyć liczbę godzin religii z dwóch do jednej tygodniowo. Można także wprowadzić zasadę, że te lekcje będą na początku lub na końcu dnia szkolnego, ale można też przywrócić to, co już było, czyli osobne świadectwo dla religii lub etyki oraz osobne świadectwo dla przedmiotów świeckich - wyjaśnił prof. Borecki.
- Można także cofnąć te zmiany, które wprowadził niegdyś, bodaj w 2007 roku minister edukacji Roman Giertych, czyli wliczania ocen z religii lub etyki do średniej wszystkich ocen na świadectwie. Moim zdaniem należy także obniżyć wiek uprawniający młodzież do samodzielnego decydowania o uczęszczaniu na religię. W Polsce ten wiek to 18 lat, podczas gdy np. w Niemczech to bodaj 14 lat - mówił.
Źródło: Radio ZET/Onet
- Od 6 grudnia będziemy mogli się szczepić na najnowszy wariant wirusa - min. zdrowia Katarzyna Sójka
- Zakaz dla świty Kaczyńskiego. Hołownia chce zabronić im wstępu do Sejmu
- Maciej Damięcki nie żyje. Aktor miał 79 lat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET