Skazany za gwałt aktor i były kandydat PiS znika z mediów Orlenu dopiero po naszej interwencji
Skazany za gwałt na 5 lat więzienia i oskarżany o pedofilię Bartłomiej Morawski, aktor i były kandydat PiS w wyborach parlamentarnych, był jedną z twarzy patriotycznych kampanii „Wywieś flagę” z 2018 roku. Sponsorował ją Orlen we współpracy z organizacją „Niepodległa” (finansowaną przez Ministerstwo Kultury) i do ubiegłego tygodnia można było ją znaleźć w mediach Orlenu. Dopiero po naszej interwencji koncern paliwowy materiały usunął.
Oskarżony z dziewczynką na barana
Choć trudno sobie to wyobrazić, Bartłomiej Morawski od 2018 roku był jedną z twarzy patriotycznej kampanii promującej wywieszanie polskich flag z okazji święta 2 maja. Mimo że Morawski jest poszukiwany listem gończym, a jednocześnie jest oskarżony o pedofilię w trwającym przed Sądem Okręgowym w Warszawie procesie, nikt nie zadbał o to, by jako skompromitowany człowiek zniknął ze sfery medialnej.
Przez 6 lat osoby odpowiedzialne za marketing i wizerunek Orlenu nie znalazły czasu na usunięcie skompromitowanego aktora z profilów w mediach społecznościowych wielkiego koncernu. Do minionego poniedziałku.
Chodzi o prowadzoną z rozmachem kampanię "Wywieś flagę. Bądź dumny, że jesteś Polakiem", prowadzoną razem m.in z Instytutem Program Wieloletni "Niepodległa", którego ORLEN jest mecenasem. Skazany prawomocnie gwałciciel Bartłomiej Morawski pojawił się na plakacie i w klipie zamieszczonym na profilach paliwowego koncernu.
„Zawsze gdy jeździmy za biało-czerwonymi, odnajdujemy się po flagach. W grupie raźniej, zawsze razem. Pod jedną flagą” - mówi z entuzjazmem kibica polskich drużyn, zaciskając prawą dłoń w pięść. Z kolei na plakatach promujących akcję, Morawski występuję z flagą biało-czerwoną i kilkuletnią dziewczynką. Oboje trzymają drzewiec od flagi. Morawski trzyma kij na dole, a ubrana na czerwono dziewczynka nieco wyżej. Na fladze napis „2 maja”, a pod zdjęciem „WYWIEŚ FLAGĘ. Bądź dumny, że jesteś Polakiem” oraz dwa logo „Niepodległa” plus emblemat Orlenu.
To zdjęcie wśród ludzi branży reklamowej budzi wyjątkowo fatalne skojarzenia. Powód? Powszechnie znana jest historia jego występu w filmie krótkometrażowym, gdzie grał w parze z młodą dziewczyną Edytą Bełzą rolę ginekologa, do którego ona przychodzi zrobić aborcje. Wkrótce po filmie Morawski zaczął się z nią szybko zaprzyjaźniać, aż w końcu namówił ją do wizyty u siebie w mieszkaniu. Dziewczyna uciekła, ale zeznania w sprawie złożyła dopiero wiele lat później, kiedy była już popularną aktorką.
Orlen reaguje po pytaniach
- Dopiero po publikacjach skojarzyłem, że także u nas był aktorem, a za podobne zlecenia można było zarobić dużo więcej niż większości kampanii – mówi nam były pracownik. Przekonuje, że za czasów rządów PiS, a szczególnie po tym, jak stery koncernu przejął Daniel Obajtek, do reklam nie trafiały przypadkowe osoby, a lukratywne zlecenia mogli otrzymywać tylko ci, którzy nie występowali przeciwko partii.
- Jeśli miałeś polecenie od kogoś politycznego, miałeś szansę zarobić większe stawki i liczyć na kolejne kampanie – mówi nasze źródło i sugeruje, że to nie jedyne aktywności opłacane przez spółkę.
Fakt występu Morawskiego w kampanii potwierdził Orlen i błyskawicznie po naszych pytaniach usunął materiały ze swoich mediów społecznościowych.
- Zgodnie ze standardami obowiązującymi w Grupie ORLEN, spółka dokłada wszelkich starań, żeby przy okazji działań promocyjnych marki współpracować wyłącznie z podmiotami i osobami o nieposzlakowanej opinii, dlatego spółka usunęła materiały z wizerunkiem wskazanej osoby z publicznych profili – odpisało nam biuro prasowe koncernu. Zapytaliśmy też o to, kto w firmie decydował o wyborze Morawskiego i jakie wynagrodzenie mógł otrzymać za użyczenie wizerunku, ale przedstawiciele służb prasowych koncernu przekazali, że nie są w stanie tego obecnie ustalić. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że osoby decyzyjne nie pracują już w Orlenie, choć w dziale marketingu nie doszło do wielu znaczących zmian po odejściu z funkcji prezesa Daniela Obajtka.
Kasa na współpracy z prawicą?
Okazuje się, że w zdobyciu lukratywnych zleceń pomagały mu polityczne sympatie. Tak twierdzą nasi rozmówcy z branży reklamowej, w której Morawski był znany jako aktor grający w reklamach i epizodysta w produkcjach filmowych.
- Był niezły w tym, co robił i udawało mu się wygrywać po kilka castingów w roku – mówi nam jeden z doświadczonych ludzi z branży. - Kiedy PiS wygrał wybory, stał się niezwykle butny, co ostatecznie przeszkodziło mu w wygrywaniu castingów, ale otworzyło drzwi do zleceń związanych z polityką – mówi doświadczony menadżer zajmujący się marketingiem i nadzorujący wybór firm realizujących kampanie w dużych korporacjach.
Bartłomiej Morawski był kandydatem PiS w wyborach w 2015 do Sejmu, w których wygrana otworzyła partii drogę do samodzielnych rządów. Mimo że nie udało mu się zyskać mandatu, dowodów na jego zaangażowanie w partyjne życie nie brakuje. Dziewczyny zeznające w jego sprawie przypominały sobie, że przekonywał je do partii Kaczyńskiego, a w domu na jednym z mebli miał naklejkę z logo partii. Morawski lansował się też na imprezach patriotycznych, jak event z okazji Dnia Flagi, a wielokrotnie uczestniczył też w warszawskich miesięcznicach organizowanych dla Jarosława Kaczyńskiego przez PiS.
W kwietniu tego roku, w dziesiątą rocznice katastrofy TU-154, Sąd Najwyższy uchylił uniewinnienie od zarzutu gwałtu wydane przez skład z protegowanym człowiekiem Zbigniewa Ziobry, sędzią Radosławem Lenarczykiem, a tego samego dnia reporterzy OKO.press uwiecznili go, jak trzyma transparenty razem z innymi stałymi uczestnikami miesięcznic.
Kto nie usuwał gwałciciela?
Okazuje się, że ślady zleceń z lat rządów PiS do ubiegłego tygodnia można było znaleźć w sieci. Większość dotyczyła kampanii informacyjnych i społecznych, bo komercyjne po ujawnieniu historii w mediach zareagowały od razu.
- Wiele firm, po tym jak ujawniono, że Morawski mógł wykorzystać seksualnie młode dziewczyny w trakcie sesji, po wcześniejszym odurzaniu ich alkoholem lub innymi substancjami, błyskawicznie zdjęło materiały z jego wizerunkiem – mówi nam jeden z pracowników znanej agencji reklamowej i wymienia m.in. jedną z czołowych firm produkujących słodycze. Nie potrafi zrozumieć, jak to możliwe, że tak długo w sieci widać było skazanego w klipach Orlenu.
W sieci nadal można znaleźć materiały promocyjne programu „Polska bezgotówkowa”, gdzie uśmiechnięty, wzbudzający zaufanie Morawski znów przytula małą dziewczynkę. Jeszcze bardziej ironiczny wydaje się udział poszukiwanego obecnie listem gończym przestępcy w spotach promujących kampanię społeczną „Przemoc zaraża”, którą w 2018 roku przeprowadziła organizacja OPTA. Niezwykle gorzki wydaje się fakt, że kampania mająca na celu uwrażliwienie młodych ludzi na znaki przemocy w ich najbliższym otoczeniu, jest realizowana przez człowieka, nad którym od wielu lat ciążą zarzuty wykorzystywania małoletnich.
- To, że przez lata nie zdjęto kampanii z jego wizerunkiem mogło mu pomóc przekonywać, że zarzuty i proces za pedofilię zakończą się jego uniewinnieniem – komentuje nam jedna z zeznających przeciwko niemu dziewczyn. Jego ofiary i ich rodziny wobec kompromitacji organów ścigania planują wystąpić z wnioskiem o reakcję do ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Będziemy informować o dalszych losach poszukiwań w przyszłym tygodniu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET