Gwałciciel z list PiS został skazany, ale nie poszedł do więzienia. "Jest nieuchwytny"
Bartłomiej Morawski, aktor i były kandydat z list PiS w wyborach do Sejmu, prawomocnie skazany za gwałt na pięć lat bezwzględnego ograniczenia wolności do dziś nie trafił do więzienia - ustalił Radosław Gruca, dziennikarz śledczy RadioZET.pl. Mimo że wyrok zapadł w czerwcu tego roku, policja dopiero teraz publikuje dane i wizerunek mężczyzny na stronie poszukiwanych.
Nieoficjalne informacje, które przekazywaliśmy w naszym podcaście "Podejrzani Politycy", o tym, że Bartłomiej Morawski jest nieuchwytny dla organów ścigania, potwierdziły się. Na stronie internetowej z listą osób poszukiwanych policja opublikowała dane i zdjęcie Morawskiego. Prosi o przekazywanie informacji o miejscu jego pobytu. Jak to się stało, że mężczyzna z prawomocnym wyrokiem sądu zniknął z policyjnych radarów?
Procesy i śledztwa w sprawie gwałciciela Bartłomieja Morawskiego toczyły się od 2016 roku, ale dopiero po ośmiu latach w czerwcu tego roku został on skazany na karę pięciu lat więzienia za gwałt na 16-letniej dziewczynie. Oprócz tego w Sądzie Okręgowym w Warszawie wciąż toczy się drugi proces aktora związanego z PiS. Został on oskarżony o kilkanaście kolejnych przestępstw w tym m.in. o gwałty, posiadanie pornografii dziecięcej i molestowanie seksualne modelek, które miał zwabiać do siebie pod pretekstem sesji fotograficznych.
W procesie jako pokrzywdzone uczestniczy kilkanaście dziś już dorosłych kobiet, a to wciąż tylko wierzchołek góry lodowej. Według ustaleń Grucy w ostatnich latach pod wpływem nagłośnienia sprawy w mediach do prokuratury miały zgłaszać się kolejne osoby oskarżające Bartłomieja Morawskiego o przestępstwa seksualne. Mimo to Morawski przesiedział w areszcie ledwie kilkanaście miesięcy. Od ponad dwóch lat przed sądem odpowiadał z wolnej stopy, a po wyroku organy odpowiadające za jego skazanie zawiodły. I to nie pierwszy raz.
PiS z niewygodnym sympatykiem
Mężczyzna latami kontynuował swój proceder. Reporterka Uwagi TVN Agnieszka Madejska ujawniła kilka lat temu, że wobec aktora prowadzono już postępowanie w sprawie gwałtów w 2010 roku, ale policja je umorzyła. Z kolei dziennikarka „Newsweeka” Agnieszka Żądło opisała historie dziewcząt, które miały być ofiarami molestowania już w latach 90. Dotarła również do informacji wskazujących na to, że mężczyzna nie działał sam. W artykule opisała współpracę Bartłomieja Morawskiego z dawnym przyjacielem z opozycji, który miał współorganizować wyjazdy dziewczyn do agencji towarzyskich w Grecji.
Tropów wskazujących na to, że Morawski mógł współdziałać z innymi przestępcami seksualnymi, jednak nie podjęto. Trudno zaprzeczyć temu, że sprawa była bardzo niewygodna dla ekipy PiS-u, sprawującej wówczas władzę. Związki skazanego z partią rządzącą Polską w latach 2015- 2023 były bezsporne. Aktor przez lata jawnie wspierał Zjednoczoną Prawicę w kampaniach wyborczych, udzielał się w gronie sympatyków PiS-u i był częstym uczestnikiem miesięcznic organizowanych na Krakowskim Przedmieściu z inicjatywy Jarosława Kaczyńskiego upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej.
Przed dojściem Prawa i Sprawiedliwości do władzy wspierał partię w kampaniach, a potem kandydował z list prawicy w wyborach do sejmu. Mandatu nie zdobył, ale jak zeznawali świadkowie w procesach, nawiązał wiele kontaktów z politykami oraz ludźmi z branży medialnej, którzy później rządzili w mediach publicznych.
W 2015 roku na początku rządów PiS współpracował ze zwolennikami partii Kaczyńskiego w Londynie, a w 2016 roku przez pewien czas był zatrudniony w jednym z tematycznych kanałów TVP. Dopiero seria publikacji, w których znalazły się jego wspólne zdjęcia m.in. z premier Beatą Szydło i prezydentem Andrzejem Dudą, sprawiły, że musiał usunąć się w cień. Usłyszał też zarzuty karne.
Skazany ale na wolności. Dlaczego?
Pomimo skazania go w październiku 2020 roku przez Sąd Rejonowy w pierwszej instancji na karę dwóch lat i jedenastu miesięcy więzienia za gwałt na niepełnoletniej dziewczynie dwa lata później, w maju 2022, w procesie odwoławczym Sąd Okręgowy w Warszawie wydał zaskakującą decyzję o uniewinnieniu mężczyzny. W trzyosobowym składzie sędziowskim znajdował się wówczas sędzia Radosław Lenarczyk, który w latach rządów PiS zrobił spektakularną karierę.
Po tym jak Morawski został uniewinniony, sędzia Lenarczyk został awansowany, jeszcze za rządów Zbigniewa Ziobry, na prestiżowe stanowisko wiceprezesa największego Sądu Okręgowego w Warszawie. Dopiero po zmianie władzy w kwietniu 2024 roku orzeczenie SO uchylił Sąd Najwyższy, nie zostawiając suchej nitki na wyroku z Lenarczykiem w składzie. W wyniku powtórnego procesu w czerwcu 2024 roku Morawski ostatecznie usłyszał wyrok pięciu lat więzienia.
Odpowiadał jednak z wolnej stopy i od kilku tygodni pozostawał nieuchwytny. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborz i Sąd Okręgowy w Warszawie kilkakrotnie odmawiały nam odpowiedzi na pytania, co się dzieje w sprawie Bartłomieja Morawskiego i czy skazany za gwałt i oskarżony o kilkanaście innych przestępstw trafił do więzienia. Z otrzymywanych, często sprzecznych, odpowiedzi można było odnieść wrażenie, że nie wiadomo gdzie konkretnie znajdowały się akta sprawy Morawskiego.
W Ministerstwie Sprawiedliwości nikt nie odpowiedział na wnioski o wyjaśnienie tej sytuacji, o co prosiliśmy na początku sierpnia. Mimo wielu publikacji pokazujących liczne i niewytłumaczalne nieprawidłowości w sprawach Bartłomieja Morawskiego policja dopiero teraz opublikowała jego dane na stronie poszukiwanych. Choć sygnały o tym, że nie da się ustalić jego miejsca pobytu docierały do sądu i resortu ministra Bodnara już sześć tygodni temu.
Do momentu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania o szczegóły decyzji ścigania Morawskiego ani z policji, ani z prokuratury, ani z sądów. Więcej szczegółów i kulisy wymiaru sprawiedliwości, którego przedstawiciele pozwolili uciec skazanemu za gwałt Bartłomiejowi Morawskiemu, już w najbliższym wydaniu podcastu „Podejrzani Politycy Extra”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET