Śledztwo prokuratury ws. pęknięcia tamy w Stroniu Śląskim. "Zdarzenie krytyczne”
Jak już informowało Radio ZET, prokuratura sprawdza, czy ktoś nie przyczynił się do pęknięcia tamy w Stroniu Śląskim. Zdaniem eksperta, doktora Krzysztofa Radzickiego z Politechniki Krakowskiej, przyczyn tego tragicznego w skutkach pęknięcia, należy szukać w stanie technicznym obiektu i w warunkach, w jakich musiał pracować.
Prokuratura sprawdza, co przyczyniło się do pęknięcia tamy w Stroniu Śląskim
Sprawa pęknięcia tamy w Stroniu Śląski cały czas budzi wielkie emocje. Jak informowało Radio ZET, śledczy ze Świdnicy wszczęli postępowanie wyjaśniające w sprawie sprowadzenia katastrofy budowlanej wielkich rozmiarów. Wody Polskie wydały w tej sprawie komunikat, w którym dowodzą, że za pęknięcie odpowiada czterokrotne przekroczenie przepustowości obiektu.
"Zbiornik przeciwpowodziowy w Stroniu Śląskim, wybudowany w 1907 roku od lat służył ochronie mieszkańców przed powodziami. W wyniku intensywnych opadów w dniach 13-15 września 2024 roku, zbiornik przyjął falę powodziową o natężeniu 320 m³/s, czterokrotnie przekraczająca jego maksymalną przepustowość, co doprowadziło do rozmycia zapory ziemnej” – przekazały w oświadczeniu Wody Polskie.
Tak wyglądał Wrocław w 1997 roku. Powódź tysiąclecia zalała 40% miasta. "Był zamęt"
W podobnym tonie na antenie Radia ZET wypowiada się doktor Krzysztof Radzicki, który jest głównym autorem opublikowanego w czerwcu raportu o stanie zapór i wałów przeciwpowodziowych w Polsce. Naukowcy zwracają w nim uwagę na konieczność pilnego remontu licznych budowli piętrzących wodę.
- To było zdarzenie krytyczne, wyjątkowe. Najprawdopodobniej faktycznie przydarzyła się sytuacja, na którą ten zbiornik nie był przygotowany. Zwłaszcza, że był projektowany sto lat temu. Mówi się o przepływie, planowanym na 80 m³/s , a było cztery razy więcej – mówił naukowiec z Politechniki Krakowskiej.
Sytuacja w Stroniu Śląskim była dramatyczna, a obrazki z tego miasta obiegły całą Polskę. Doszło tam do uszkodzenia zapory na Morawce. Woda zalewała całe miasto, a media społecznościowe pełne były nagrań, na których widać, jak żywioł niszczy domy i inne budynki oraz "przykrywa" całe ulice. Podobnie wyglądało to w pobliskim Lądku-Zdroju.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET