"Sodoma i Gomora" w znanym kurorcie nad Bałtykiem. Mieszkańcy mówią "dość"

2 min. czytania
04.09.2025 14:22
Obserwuj nas na Google

Sopot dla wielu kojarzy się z luksusowymi hotelami i modnymi restauracjami. Popularny kurort skrywa jednak ciemną stronę, znaną tylko lokalnym mieszkańcom. Okazuje się, że na podwórzach kamienic nieopodal deptaku Monte Cassino pojawili się bezdomni. To, co robią, mrozi krew w żyłach. 

Legowisko bezdomnych w Sopocie
fot. esopot.pl Facebook/ Piotr Dras/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie problemy stwarza obecność bezdomnych w centrum Sopotu. 
  • Co proponują mieszkańcy kamienicy. 
  • Kto zajmuje się osobami w kryzysie bezdomności w Sopocie.

Bezdomni stworzyli legowisko na podwórzu w Sopocie

Sopot to jeden z najpopularniejszych kurortów letniskowych w Polsce. W minione wakacje wpływy z ruchu turystycznego w mieście przekroczyły 1,7 mln zł. Duża liczba odwiedzających bywa problematyczna, o czym doskonale wiedzą lokalni restauratorzy. Ostatnio głośno było o turystach, którzy wchodzą do knajp, aby jedynie skorzystać z toalety. O wiele większym problemem dla samych mieszkańców są bezdomni, którzy stworzyli swoją "bazę" na podwórzu między budynkami przy ul. Bohaterów Monte Cassino 5–9a i Alei Niepodległości 793.

O bulwersującej sprawie poinformował lokalny portal esopot.pl. Opis tego, co dzieje się nocami w samym centrum kurortu, może mocno zaniepokoić. Kilkadziesiąt metrów od popularnego sopockiego deptaka, w podwórzu pomiędzy kamienicami, stoi wiata śmietnikowa. Jak dowiadujemy się od mieszkańców okolicznych budynków, koczują tam narkomani i osoby w kryzysie bezdomności, najczęściej przyjezdne. W nocy słychać tu krzyki, rano osoby wynoszące śmieci zostają resztki po libacjach, fekalia, igły i strzykawki" - opisuje widoki w centrum Sopotu portal esopot.pl. 

Okazuje się, że problem wiaty śmietnikowej, w której koczują bezdomni, trwa od wielu lat. Do tej pory nie udało się ustalić nowego miejsca, w którym mieszkańcy mogliby składować śmieci. W 2024 roku kontrolę wiaty przeprowadziła Straż Miejska. Funkcjonariusze potwierdzili istnienie legowiska, ale nie zastali bezdomnych. - Tak tu już jest od 25 lat. Wieczorami krzyki, bijatyki. Rano - Sodoma i Gomora (...) Tu jest WC dla całego rejonu - mówi pani Wanda, mieszkanka jednej z pobliskich kamienic, cytowana prze esopot.pl. 

Redakcja poleca

Mieszkańcy apelują o rozwiązanie problemu

Sprawę od lat do końca doprowadzić próbuje zarząd wspólnoty budynku przy Alei Niepodległości 793. Jego przedstawiciele mówią wprost o tym, co zastają na swoim podwórzu.- Monciak ma być wizytówką Sopotu? Wstyd mi pokazywać to gościom (...) Wieczorami przychodzą tu ludzie, którzy wiedzą, że służby rzadko tu zaglądają. Nocują, piją, załatwiają potrzeby fizjologiczne. Rano ich nie ma, ale bałagan zostaje - mówi Jarosław Setzke, członek zarządu. Wspólnota proponuje postawienie ogrodzenia i przeniesienie wiaty w inne miejsce. 

Problemem bezdomności w Sopocie zajmuje się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. "Osoby doświadczające bezdomności są specyficzną grupą klientów. Udzielanie im pomocy jest bardzo zindywidualizowane i zależy od konkretnej sytuacji w której dana osoba się znalazła. Z uwagi na szczególnie trudną sytuację osób w kryzysie bezdomności przebywających w miejscach niemieszkalnych, w trosce o ich bezpieczeństwo, pracownicy socjalni wspólnie z funkcjonariuszami Straży Miejskiej organizują przez cały rok patrole" - czytamy na stronie MOPS w Sopocie.

Źródło: Radio ZET/ esopot.pl/ MOPS

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET