`

Karawan "zgubił" zwłoki kobiety w Stalowej Woli. Zakład pogrzebowy się tłumaczy

2 min. czytania
19.10.2024 12:16
Obserwuj nas na Google

Z karawanu jadącego ulicą Staszica w Stalowej Woli (woj. podkarpackie) wypadły zwłoki kobiety. Policja prowadzi postępowanie w tej sprawie. "Przyznajemy się do błędu i bierzemy pełną odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. Nasze myśli są z rodziną zmarłego" – pisze w oświadczeniu właścicielka zakładu pogrzebowego.

Karawan
fot. Shutterstock

Stalowa Wola. Zwłoki kobiety wypadły z karawanu na ulicę

Do incydentu podczas przejazdu karawanu przez Stalową Wolę doszło w piątek 18 października wieczorem. O sprawie jako pierwszy napisał portal stalowemiasto.pl. "Jadący ulicą samochodem mężczyzna nagle zobaczył na szybie swojego auta prześcieradło. To zsunęło się za chwilę i jego oczom ukazała się leżąca na jezdni kobieta. [...] Przewożący zwłoki karawan po prostu zgubił ciało zmarłej" – czytamy.

Sprawą zajmuje się policja, która bada, czy doszło do przestępstwa znieważenia zwłok. – W tej sprawie nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia, natomiast po informacjach pojawiających się w przestrzeni medialnej, sprawdziliśmy, czy rzeczywiście do zdarzenia doszło. Mogę potwierdzić, że doszło – powiedziała w rozmowie z serwisem echodnia.eu asp. Małgorzata Kania ze stalowowolskiej policji. – W sprawie prowadzone jest postępowanie, przesłuchujemy świadków – dodała. Mundurowi proszą bezpośrednich świadków incydentu o przekazanie nagrań z momentu zdarzenia.

Redakcja poleca

Zakład pogrzebowy wydał oświadczenie

Jak poinformowała rzeszowska "Gazeta Wyborcza", karawan należał do zakładu pogrzebowego Hades z Niska. Właścicielka firmy – w przesłanym do redakcji oświadczeniu – przeprosiła rodzinę zmarłej kobiety. Tłumaczyła, że doszło do nieszczęśliwego wypadku w wyniku awarii elektrozaczepu tylnej klapy w karawanie. "Przyznajemy się do błędu i bierzemy pełną odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. Nasze myśli są z rodziną zmarłego, którą poinformowaliśmy o wszystkim niezwłocznie po zdarzeniu. Pozostajemy w stałym kontakcie z rodziną zmarłego, oferując wszelkie możliwe wsparcie" – napisała Karolina Sztyber.

"To pierwszy tego rodzaju incydent w naszej działalności i dokładamy wszelkich starań, aby nigdy więcej się nie powtórzył. Natychmiast podjęliśmy kroki, aby sytuacja taka nie miała miejsca w przyszłości, w tym przeprowadzamy pełną kontrolę techniczną naszych pojazdów oraz dodatkowe szkolenia dla pracowników" – zapewniła.

Źródło: Radio ZET/echodnia.eu/Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET