Strach na osiedlu. Z okna wyleciał telewizor, magnetofon i wózek. "Jeden za drugim"
Do groźnej sytuacji doszło przy ul. Garwolińskiej w Warszawie. Kilka dni temu warszawscy strażnicy miejscy otrzymali zgłoszenie, że z okna jednego z mieszkań spadały różne, ciężkie przedmioty, m.in. telewizor i wózek na zakupy. Odpowiedzialny za to zdarzenie starszy mężczyzna wymagał interwencji medycznej.
Z okna wyleciał telewizor, magnetofon i wózek na zakupy
Kilka dni temu w godzinach wieczornych warszawscy strażnicy miejscy otrzymali zgłoszenie o niecodziennej sytuacji przy ul. Garwolińskiej. Przerażeni sąsiedzi poinformowali, że z okna jednego z mieszkań, znajdującego się na 10. piętrze, lecą różne ciężkie przedmioty.
Gdy strażnicy przybyli na miejsce, na trawniku przed blokiem leżały porozbijane szklane słoje, elementy małego AGD, telewizor, a nawet wózek na zakupy. Świadkowie mówili, że przedmioty "wylatywały jeden za drugim z okna".
- Gdy przyjechaliśmy na miejsce, z okna na 10. piętrze wypadł magnetowid, który zawisł na kablu pod oknem – powiedział w rozmowie z "Faktem" jeden ze strażników biorących udział w interwencji.
"Przedmioty wylatywały jeden za drugim"
Mundurowi odgrodzili niebezpieczny teren, na który mogły spaść kolejne sprzęty. Zawiadomiona została policja, pogotowie i straż pożarna. Jak pisze "Fakt", ze środka lokalu, z którego wypadały przedmioty, dobiegało szuranie i szmery. "Drzwi jednak nikt nie chciał otworzyć. Do mieszkania udało się wejść dopiero strażakom. Widok był przykry" - czytamy.
- Wewnątrz znajdował się starszy mężczyzna, który zdradzał objawy załamania nerwowego. To prawdopodobnie on wyrzucał przez okno to, co wpadło mu w ręce. Senior wymagał pomocy medycznej, więc został przekazany ratownikom - przekazano.
Nie był to jednak koniec trudnej interwencji. W czasie, gdy z okna leciały ciężkie przedmioty, jeden z przechodniów stojących przed blokiem, zachowywał się agresywnie. Gdy strażnicy pilnowali terenu przed budynkiem, mężczyzna za wszelką cenę chciał przejść przed odgrodzony obszar. Twierdził, że nikt nie ma prawa ograniczać jego wolności. Uspokoił się dopiero wtedy, gdy kilka metrów obok niego spadł magnetowid.
Źródło: Radio ZET/ "Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET