Straciła rodziców, walczyła jako sanitariuszka. Historia „Laluni” porusza do dziś
W 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego Radio ZET publikuje poruszające wspomnienia Haliny Bieżań-Glonek ps. „Lalunia”. Sanitariuszka opowiada o utracie rodziców, walce na ulicach stolicy i wskazuje lekcje, które – jej zdaniem – Polska wciąż ma do odrobienia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wspomnienia Powstania Warszawskiego wpłynęły na życie „Laluni".
- Które wydarzenia osobiste Haliny Bieżań-Glonek miały miejsce przed Powstaniem.
- Co „Lalunia" sądzi o braku jedności w Polsce współczesnej.
- Dlaczego Halina Bieżań-Glonek uważa wojnę za największe zło.
82. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego
Mijają 82 lata od chwili, w której w Warszawie padł pierwszy strzał Powstania Warszawskiego. Wspomnienia tamtych 63 dni nie tracą na wyrazistości – to bowiem jedna z najważniejszych kart polskiej historii.
Halina Bieżań-Glonek jako młoda kobieta ruszyła do walki, niosąc pomoc i nadzieję tam, gdzie próbowano je odebrać. W rozmowie z „Lalunią” wracamy na ulice powstańczej Warszawy. Do dźwięku syren alarmowych i niegasnącej nadziei, pytając o to, co z tamtych dni zostaje w człowieku na całe życie.
- Jeżeli już wracam do tamtych dni, to z konieczności, ale to, co się tam wydarzyło, cały czas trwa w mojej głowie, w moim sercu. To są przeżycia, to jest moje zaangażowanie, wszystkie wzloty i upadki, jakie były w tamtym okresie. To bardzo bolesne – mówi Halina Bieżań-Glonek w rozmowie z Radiem ZET.
„Lalunia” opowiada swoją powstańczą historię
Historię dotyczącą wydarzeń z 1944 roku „Lalunia” zaczyna znacznie przed samym Powstaniem. - Wybuch wojny zmienił całe moje życie. Były różne okresy, które wspominam jako ciepłe, rodzinne. A potem wydarzyła się katastrofa, ogólna i osobista – relacjonuje Halina Bieżań-Glonek.
- Moi rodzice pracowali w radiostacji przy Komendzie Głównej AK. Ona została nagle osaczona przez Niemców. Dokonano aresztowań. Słuch po radiotelegrafistach zaginął, ale moi rodzice w tym momencie żyli, znaleźli się na Pawiaku. Byli tam przez półtora miesiąca w okresie przed powstaniem. Wiedziałam, że tam są, bo dostawałam takie wiadomości. Nawet raz podałam im paczkę – dodaje.
- Ja znalazłam się wtedy w takiej psychicznej zapaści i rozpaczy. Straciłam rodziców, byłam bezdomna, poszukiwana przez Gestapo jako członek radiostacji. Więc już chyba gorzej być nie mogło. Byłam załamana i nagle przyszła myśl, że ja nie mogę się do końca załamywać. Pojawiła się nadzieja, że walki powstańcze spowodują, że odbijemy więźniów, w tym moich rodziców – mówi.
Dwa dni przed wybuchem powstania Pawiak został zlikwidowany, a słuch o więźniach zaginął. - Wtedy, gdy moje marzenia były jeszcze płomienne, okazało się, że moi rodzice już nie żyli. Zresztą jak wszyscy więźniowie Pawiaka – słyszymy od „Laluni”.
Jak wyglądały walki z Niemcami?
Uczestniczka Powstania Warszawskiego wraca też do jednej z akcji, podczas której walczyła jako sanitariuszka. - To była dwustronna kanonada, w plecy i w twarz. To uniemożliwiało jakikolwiek ruch, każde wychylenie nosa kończyło się śmiercią, albo przynajmniej ranami czy kalectwem – wspomina.
- Trzeba było czekać na uspokojenie. Kiedy nastąpił zmierzch mogliśmy nieść pomoc. To była pomoc rozpaczliwa, dlatego że minęło już trochę czasu. Nie było wiadomo, w jakim stanie ktoś leży na ziemi – relacjonuje „Lalunia”.
Wyciągnęliśmy lekcję z historii?
Halina Bieżań-Glonek po upadku powstania czuła ogromną rozpacz. - Ideały, w które się wierzyło, dla których narażało się życie przez pięć lat okupacji, a potem podczas walk w powstaniu, z nieuzasadnionych przyczyn upadły – mówi.
I dodaje: - Nam się wydawało, że Niemcy są naszym wspólnym wrogiem, a my byliśmy przez UB po zakończeniu wojny rozliczani. Dzisiaj nie umiem odpowiedzieć na pytanie, gdzie był przyjaciel, a gdzie wróg.
Zdaniem „Laluni” nie wyciągnęliśmy niestety nauki z wydarzeń minionego stulecia. - Pokazuje to nasza polska niezgoda. U nas nie ma w tym momencie jedności. W czasie okupacji była bieda, była krzywda, wojna, ale była też solidarność, której teraz nie ma – mówi.
Najważniejsze przesłanie dla młodzieży
Zapytana przez Radio ZET o najważniejsze jej zdaniem przesłanie dla młodych ludzi, które powinni obecnie wziąć sobie do serca, „Lalunia” bez wahania odpowiada: - Precz z wojną. Bez względu na to, kto jest agresorem, a kto się broni, wojna to jedno wielkie zło. Młodzieży mogę powiedzieć, żeby kochali wolność, kochali Polskę, ale Polskę prawdziwą, bez żadnych wpływów, bez kurateli – podsumowuje.
Rozmowa z Haliną Bieżań-Glonek to pierwsza odsłona cyklu wywiadów, które Radio ZET przygotowało z okazji 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Pozostałe znajdziecie na naszym kanale w serwisie YouTube. Publikacja codziennie o 18.00.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET