`

Strajk ostrzegawczy w ZUS. „Mamy najniższe pensje w administracji"

2 min. czytania
17.06.2026 09:55
Obserwuj nas na Google

W placówkach ZUS na terenie całego kraju rozpoczął się w środę strajk ostrzegawczy pracowników. Protestujący domagają się m.in. podwyżek płac o 1200 złotych oraz dostosowania liczby etatów do nowych obowiązków. Związkowcy informują, że rozmowy z zarządem i rządem utknęły w martwym punkcie, a w przypadku braku porozumienia urzędnicy grożą strajkiem generalnym.

Strajk w ZUS
fot. Paweł Cętka-Sobotkiewicz/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pracownicy ZUS rozpoczęli strajk w całej Polsce.
  • Jakie żądania zgłaszają pracownicy ZUS w rozmowach z pracodawcą.
  • Co zamierzają pracownicy ZUS, jeśli mediacje zakończą się niepowodzeniem.
  • Jak strajk ostrzegawczy wpływa na funkcjonowanie placówek ZUS.

Strajk w placówkach ZUS w całej Polsce

W wielu oddziałach ZUS-u w całej Polsce odbuł się w środę strajk ostrzegawczy. Pracownicy odeszli od stanowisk, utrudnienia mogą dotyczyć także infolinii. To efekt nieudanych negocjacji z zarządem i przedstawicielami rządu, a sam protest ma zwrócić uwagę na niskie zarobki pracowników.

- Strajk ostrzegawczy jest konsekwencją prowadzonego od października 2025 roku sporu zbiorowego. Rozmowy z pracodawcą nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Jesteśmy w fazie mediacji, które również nie są pozytywne dla pracowników - powiedział Damian Eksterowicz, przewodniczący „Solidarności” w chorzowskim oddziale ZUS.

Pracownicy ZUS żądają podwyżek

Wyjaśnił, że protestujący domagają się poprawy warunków pracy, poprawy stosunków interpersonalnych na bazie etyki, wzrostu wynagrodzeń oraz dostosowania liczby etatów do nakładanych na pracowników zadań. - Mamy najniższe wynagrodzenia w całej administracji rządowej. Nasze żądania to 1200 zł podwyżki dla każdego pracownika, pracodawca oferuje sześciokrotnie mniejszą kwotę - dodał Damian Eksterowicz.

Redakcja poleca

- Jest to strajk ostrzegawczy, którego celem jest zwrócenie uwagi społeczeństwa i rządu na problem oraz pokazanie, że jesteśmy na tyle zdeterminowani, że jeśli mediacje nie doprowadzą do satysfakcjonujących nas rozwiązań, pozostanie tylko strajk generalny - mówił. 

Podkreślił, że strajk nie ma na celu uderzenia w klientów zakładu. - Zakład funkcjonuje. Pracownicy odchodzący od swoich biurek będą zastępowani przez pracodawcę na stanowiskach, które bezpośrednio obsługują klienta - poinformował Damian Eksterowicz.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET