Szarpanina i noc w świetlicy. Zaostrza się konflikt na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu

3 min. czytania
29.10.2026 10:39
Obserwuj nas na Google

Po szarpaninie z pracownikami rozbiórkowymi i interwencji policji mieszkańcy Osiedla Maltańskiego nie opuścili świetlicy. Kilkanaście osób spędziło tam noc, a konflikt z deweloperem wchodzi w kolejny, jeszcze bardziej napięty etap.

Awantura
fot. Marek Lapis / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego mieszkańcy protestują przeciw rozbiórce świetlicy.
  • Jakie dokumenty posiadają mieszkańcy w sprawie świetlicy.
  • Co argumentuje deweloper w kwestii legalności rozbiórki.
  • Jakie działania podjęła policja w związku ze sporem.

Spór o Osiedle Maltańskie w Poznaniu. Mieszkańcy spędzili noc w świetlicy

Protestujący mieszkańcy Osiedla Maltańskiego w Poznaniu minioną noc spędzili w świetlicy, o którą toczy się spór z właścicielem terenu. Przypomnijmy, że w środę ruszyła rozbiórka budynku, została jednak wstrzymana po szarpaninie pomiędzy pracownikami budowlanymi a mieszkańcami. Interweniowała policja. 

Noc w świetlicy spędziło kilkanaście osób, które - po tym jak pracownicy rozbiórkowi i policja odjechali z terenu - naprawiły wybite szyby i wyłamane drzwi. Deweloper, a zarazem właściciel terenu, posiada zezwolenie na rozbiórkę, mimo to mieszkańcy twierdzą, że jest ona nielegalna. 

- My mamy prawomocny wpis w księgę wieczystą, jeśli chodzi o zasiedzenie tej świetlicy. Informowaliśmy tych ludzi, że posiadamy odpowiednie dokumenty, i że nie mogą postępować w ten sposób. Zostaliśmy siłą wypchnięci. To są metody przypominające działania czyścicieli - powiedział jeden z mieszkańców Marek Bartoszewski. 

Prawnik mieszkańców mec. Marcin Czachor mówił, że gdy dotarł na miejsce, zastał tam wyłamane drzwi i wyniesione na zewnątrz okna. - W momencie, w którym próbowałem wejść na teren świetlicy, zostałem siłą wypchnięty. Dzisiaj będę składał tyle zawiadomień, że akurat to w mojej sprawie sobie odpuszczę - dodał. 

Redakcja poleca

Policja sprawdzi, czy doszło do włamania

W związku ze sporem pomiędzy mieszkańcami a właścicielem terenu, obecni na miejscu policjanci oraz technik kryminalistyki zebrali ślady, na podstawie których sprawdzą, czy mogło dojść do włamania. - Do własnego domu trudno się włamać - odpowiedział pełnomocnik właściciela terenu adwokat Jacek Masiota.

W rozmowie z Radiem ZET argumentował też, że zgłoszenie w sprawie rozbiórki trafiło do urzędu już kilka miesięcy temu. - Nie otrzymaliśmy żadnego sprzeciwu ze strony Urzędu Miasta. Zgodnie z prawem mogliśmy więc przystąpić do prac, o których harmonogramie decyduje wykonawca - mówił. 

- My zawsze działamy w granicach prawa [...] Co do zasady, nikt nie ma jakiegokolwiek tytułu prawnego do tej nieruchomości. Jeżeli ktoś uznaje, że jest to działanie niezgodne z prawem, to oczywiście polecam drogę sądową. Tutaj nie mamy żadnych obaw. 

„Deweloper nie musi ubiegać się o wyrok eksmisyjny"

Adwokat podnosi też argument, że świetlica nie jest zabudowaniem mieszkalnym, deweloper nie musi więc ubiegać się o wyrok eksmisyjny. - W tym przypadku przepisy o prawach obywatelskich nie znajdują swojego zastosowania [...] Nie bez znaczenia jest też to, że stwierdzono, że uszkodzona została konstrukcja dachu i przebywanie w tym budynku może być niebezpieczne - powiedział. 

Należy podkreślić, że nadzór budowlany wydał nakaz czasowego wstrzymania prac rozbiórkowych. - My oczywiście się do tego zastosujemy, jednak nie zmienia to faktu, że ta decyzja (o rozbiórce - red.) jest w mocy i pewnie przystąpimy do jej wykonania. Natomiast nie będziemy w żadnym zakresie używać siły fizycznej - zapewnił Jacek Masiota. Przypomnijmy, że teren, na którym znajdują się domki jednorodzinne, został w tym roku sprzedany przez kurię firmie JGM Development za 421 mln zł. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET