Szef MSWiA komentuje rajd ukraińskiego influencera. „Trafi na listę osób niepożądanych"
Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował w sobotę, że ukraiński influencer, który w piątek mimo zakazu wjechał swoim autem nad Morskie Oko trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. „Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją" - napisał Kierwiński. Wcześniej do sprawy odniósł się też premier Donald Tusk.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konsekwencje poniósł ukraiński influencer za wjazd nad Morskie Oko.
- Co twierdził influencer w swoich wyjaśnieniach.
- Jak influencer tłumaczył swoje zachowanie po krytyce w mediach społecznościowych.
Ukraiński influencer z zakazem wjazdu na teren Polski
„Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. W związku z naruszeniem porządku publicznego na wniosek Policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją" - poinformował szef MSWiA.
Wcześniej w sobotę premier Donald Tusk poinformował, że zwrócił się do MSWiA o pilne ustalenie „wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji". "Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie" - zaznaczył premier.
Ukrainiec wjechał nad Morskie Oko autem mimo zakazu
Chodzi o zdarzenie z piątku. Ukraiński influencer Andriy Gavryliv wjechał swoim luksusowym autem nad Morskie Oko, pokonując ponad 8 km trasy objętej zakazem ruchu w Tatrzańskim Parku Narodowym. Czynem pochwalił sie w mediach społecznościowych. Gavryliv na miejscu zrobił sobie zdjęcia z partnerką na tle samochodu, a następnie wrócił tą samą trasą. Na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje bezwzględny zakaz wjazdu prywatnych pojazdów.
Mężczyzna został zatrzymany przez policję przy wyjeździe z terenu parku na Polanie w Palenicy. Funkcjonariusze ukarali go mandatem w wysokości 100 zł oraz ośmioma punktami karnymi. Sprawa wywołała oburzenie w mediach społecznościowych, gdzie internauci zwracają uwagę na niską karę za złamanie zakazu obowiązującego na obszarze chronionym.
Rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek przekazał PAP, że kierowca nie przyznał się do pełnego przejazdu do Morskiego Oka i twierdził, że wjechał jedynie za szlaban i zawrócił. Policjanci uznali jego wyjaśnienia i na tej podstawie zastosowali mandat w wysokości 100 zł.
Ukrainiec po fali krytyki przeprosił za swoje zachowanie i tłumaczył, że błędnie zinterpretował ostrzeżenia dotyczące dojazdu nad Morskie Oko. W mediach społecznościowych napisał, że wraz z partnerką chcieli dotrzeć tam samochodem, ponieważ znajomi mieli mówić im, że „nie da się tam dojechać autem”. Stwierdził również, że „być może w pewnym sensie to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych”, choć dodał, że gdyby mógł cofnąć czas, wybrałby pieszą wędrówkę nad Morskie Oko.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET