`

Ukraińcy wtargnęli na teren krakowskich wodociągów. "Narracja policji się zmieniała"

3 min. czytania
24.09.2025 12:26
Obserwuj nas na Google

Ochrona zatrzymała 25-latków z Donbasu, którzy wtargnęli na teren krakowskich wodociągów. Robili zdjęcia i byli w okolicy przez blisko dwie godziny. Policja początkowo tłumaczyła, że to tylko zagubieni turyści. Portal TVN24 dotarł do nagrań z kamer monitoringu.

Policja
fot. Damian Klamka/East News, KMP w Krakowie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do incydentu z obywatelami Ukrainy na terenie krakowskich wodociągów.
  • Co ujawniono na nagraniach z monitoringu dotyczących 25-latków.
  • Dlaczego krakowska policja wydała oświadczenie w tej sprawie.

25-latkowie z Donbasu na terenie krakowskich wodociągów

30 sierpnia na teren stacji uzdatniania wody w Krakowie wtargnęło dwóch obywateli Ukrainy. Mężczyzn zatrzymała ochrona obiektu, a następnie powiadomiła służby. Policjantom przekazano, że obcokrajowcy kilkukrotnie przechodzili przez ogrodzenie stacji. Ostatecznie funkcjonariusze ich tylko wylegitymowali i puścili wolno. Sprawa na jakiś czas ucichła, aż do momentu, gdy na antenie TVN24 poinformował o niej gen. Marian Janicki, który odpowiada za bezpieczeństwo krakowskich wodociągów.

- Mieliśmy ingerencję w nasze najważniejsze obiekty wodociągów, które na co dzień dostarczają wodę obywatelom miasta Krakowa. Mieliśmy wizytę pseudoturystów ze wschodu, którzy zostali zatrzymani - oznajmił. Początkowo policja przekazała, że 25-latkowie to  turyści, którzy zgubili się w drodze na Kopiec Kościuszki. Stwierdzono, że mężczyźni nie robili ani zdjęć, ani filmów. Portal TVN24 dotarł jednak do nagrań z kamer monitoringu, które podważają tę wersję. Jak poinformowała redakcja, narracja policji zmieniała się w tej sprawie kilkukrotnie.

Krakowska policja wydała oświadczenie

W związku z niejasnościami wokół całej sprawy we wtorek opublikowano oficjalne oświadczenie krakowskiej policji. Funkcjonariusze szczegółowo opisali przebieg interwencji. Z pisma wynika, że 30 sierpnia otrzymano telefoniczne zgłoszenie o dwóch osobach, które miały w sposób nieuprawniony wejść na teren zakładu krakowskich wodociągów przy ul. Wodociągowej. Na miejsce został skierowany patrol, który podjął interwencję i wylegitymował dwóch mężczyzn narodowości ukraińskiej. Dobrowolnie wydali policjantom swoje telefony komórkowe, aby umożliwić sprawdzenie, czy nie ma w nich nagrań ani zdjęć tej infrastruktury. Policjanci nie ujawnili podejrzanych materiałów foto i wideo obrazujących teren obiektu.

Redakcja poleca

Ukraińcy nie posiadali też przy sobie innych urządzeń elektronicznych, na których mogły zostać zarejestrowane zdjęcia lub filmy przedstawiające rejon zakładu. "Tłumaczyli również, że znaleźli się w tym miejscu bo zostali błędnie doprowadzeni przez nawigację. Osoby, wobec których podjęto interwencję, sprawdzono w policyjnych systemach, w których potwierdzono, że nie były one poszukiwane. W związku z tym, że nie doszło do uszkodzeń i zniszczeń na terenie zakładu, a także nie było innych podstaw do zatrzymania mężczyzn, zostali oni zwolnieni, a pracowników wodociągów policjanci pouczyli o możliwości złożenia stosownego zawiadomienia w związku z zaistniałym zdarzeniem" - przekazała Komenda Miejska Policji w Krakowie.

Internauci nie szczędzą gorzkich słów. "Dramat"

Mimo że interwencja się zakończyła, po czasie ujawniono również, że mężczyźni mogą mieć związek z przestępczością narkotykową. 16 września zostali zatrzymani i doprowadzeni do jednego z krakowskich komisariatów. Ostatecznie podejrzenia nie potwierdziły się. "W związku z tym, że przedstawiciele Wodociągów zdecydowali o oficjalnym zawiadomieniu dotyczącym naruszenia miru domowego z jednoczesnym wnioskiem o ściganie sprawców, które złożone zostało 17 września br., policjanci wszczęli postępowanie w tej sprawie. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyznom zarzutu naruszenia miru domowego. Następnie materiały w sprawie zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza, która zdecydowała o podtrzymaniu zarzutów i zastosowaniu wobec mężczyzn środków zapobiegawczych w postaci policyjnego dozoru" - czytamy w policyjnym oświadczeniu. Po przedstawieniu zarzutów i decyzjach prokuratury policjanci wystąpili do Straży Granicznej z wnioskiem o wydanie decyzji o zobowiązaniu cudzoziemców do opuszczenia Polski. 

Oświadczenie krakowskiej policji nie przekonało znacznej części internautów. Pod wpisem pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. "Dramat. A może ukryli coś na miejscu? A może wrzucili materiały bezpośrednio do chmury? A może dosypali coś do wody? Policjanci też to sprawdzili? Serio? Na taką policję nie chcę płacić podatków" - napisał ostro pan Marek. "Czekajcie, mamy potencjalnych dwóch agentów i zamiast prowadzić śledztwo, każecie ich wywalić za granicę bez sprawdzenia, co zrobili? Wy jesteście poważni?" - skomentował pan Michał. "Mam nadzieję, że zostało sprawdzone, czy nie ma zdjęć i nagrań w chmurze. Z telefonu nagrania można usunąć, ale zostają w chmurze" - dodał pan Mirosław.

Źródło: Radio ZET/TVN24

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET