Szpital w Krotoszynie wygasza oddział. "Strata powiększała się o milion złotych rocznie”
Oddział chemioterapii w krotoszyńskim szpitalu zostanie zawieszony na dwa miesiące, a dyrekcja dąży do jego całkowitej likwidacji. Jako główne przyczyny podaje się brak kontraktu na onkologię kliniczną, niską liczbę pacjentów oraz straty finansowe. Pacjenci mają zostać skierowani do większych ośrodków w Poznaniu, Wrocławiu czy Kaliszu, które oferują kompleksową diagnostykę i opiekę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego oddział chemioterapii w Krotoszynie ma zostać zawieszony.
- Jakie są przyczyny finansowe dla likwidacji oddziału chemioterapii.
- Co stanie się z pacjentami po zamknięciu oddziału.
- Które ośrodki mogą przejąć pacjentów z Krotoszyna.
Oddział chemioterapii w Krotoszynie zostanie zlikwidowany?
Czy to koniec oddziału chemioterapii w Krotoszynie? Takie pytanie zadają sobie pacjenci. Formalnie oddział ma zostać zawieszony na dwa miesiące. Dyrekcja szpitala nie ukrywa jednak, że będzie dążyła do jego całkowitego wygaszenia.
Powodem takiej decyzji mają być straty finansowe i mała liczba pacjentów. Natalia Mandrysz, p.o. dyrektora szpitala, powiedziała Radiu ZET, że oddział generuje dwa razy większe koszty, niż wynosi finansowanie NFZ-tu. - Chciałabym powiedzieć, że nasz szpital nie ma zakontraktowanej w umowie zakresu onkologii klinicznej - powiedziała.
- Jesteśmy tak naprawdę tylko punktem, w którym pacjent otrzymuje "chemię", a jest do nas skierowany z większych ośrodków. W zeszłym roku z tego oddziału skorzystało tylko 149 pacjentów, z czego tylko 85 proc. to były osoby z powiatu krotoszyńskiego. To pokazuje, że to nie jest oddział strategiczny, który zabezpiecza potrzeby pacjentów onkologicznych. Zwłaszcza, że nie jest tam prowadzona żadna diagnostyka - dodała.
Oddział generuje duże straty finansowe
Natalia Mandrysz podkreśliła, że jest to jedyny oddział, który z roku na rok generował duże straty. - Ta strata każdego roku powiększała się o kolejny milion złotych. Dlatego biorąc pod uwagę wszystkie czynniki ekonomiczne, administracyjne, sytuację finansową ogólną szpitala, potrzeby mieszkańców, względy organizacyjne, względy w zakresie możliwości rozwijania tego oddziału podjęliśmy decyzję o wystąpienie z wnioskiem o czasowe zawieszenie tego oddziału i Rada Społeczna SPSO w Krotoszynie przychyliła się do naszego wniosku - wyjaśniła.
Podkreśliła też, że szpital będzie dążył do całkowitego wygaszenia oddziału. - Nawet gdyby NFZ zwiększył nam finansowanie w kontrakcie, to my i tak tego kontraktu nie jesteśmy w stanie wykonać, biorąc pod uwagę liczbę pacjentów. Z roku na rok mieliśmy wzrost pacjentów tylko o 10 osób - wyjaśniła.
W jej opinii dowodzi to tego, że pacjenci wolą leczyć się w dużych ośrodkach. - Gdzie mają zapewnioną kompleksową opiekę. Od momentu przejścia przez poradnię, wykonanie badań, konsylium, gdzie później taki pacjent jest kierowany na chemioterapię. My jesteśmy tylko punktem podawania chemioterapii - wyjaśniła.
Pacjenci zostaną przekazani. "Nie powinno być problemów"
Dyrektorka placówki podkreśliła, że w sytuacji, gdy wojewoda przychyli się do wniosku o likwidację oddziału, będą rozmowy z innymi ośrodkami w okolicy w sprawie przekazania pacjentów. - Są to m.in. Pleszew, Poznań, Wrocław, Kalisz - wyjaśniła.
- Natomiast nie jest to duża grupa pacjentów, więc myślę, że nie powinniśmy mieć z tym problemu - dodała. Zapewniła też, że zamknięcie oddziału nie będzie się wiązało ze zwonieniamni pracowników. Pracuje tam sześć pielęgniarek, którym zostanie zaproponowana praca na innych oddziałach.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET