`

Tajemnicza "grupa wejście". Prokuratura potwierdza udział posła PiS

3 min. czytania
13.03.2025 17:29
Obserwuj nas na Google

Rzecznik Prokuratury Krajowej potwierdził, że w kwietniu ubiegłego roku utworzono na jednym z komunikatorów "grupę wejście", do której należał m.in. poseł PiS Dariusz Matecki. Grupa miała służyć do ostrzegania się przed działaniami organów ścigania ws. Funduszu Sprawiedliwości i dyskusji na temat tego, jak uniknąć odpowiedzialności karnej.

Aresztowanie posła PiS Dariusza Mateckiego
fot. Tomasz Jedrzejowski/REPORTER
  • Rzecznik Prokuratury Krajowej potwierdził udział posła PiS Dariusza Mateckiego w "grupie wejście" na jednym z komunikatorów
  • Uczestnicy grupy mieli tam dyskutować o tym, jak uniknąć odpowiedzialności karnej
  • Prokuratury zarzuca Mateckiemu popełnienie 6 przestępstw. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności

"Grupa wejście". Prokuratura potwierdza udział Mateckiego 

Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak podczas czwartkowego briefingu przekazał, że "grupa wejście" została utworzona kilka dni po tym, jak dokonano pierwszego zatrzymania w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości - w tym ks. Michała Olszewskiego, prezesa Fundacji Profeto.

Jednocześnie Nowak potwierdził, że w grupie był również poseł PiS Dariusz Matecki, o którego areszcie zadecydował w sobotę Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów. O areszt Mateckiego wnioskowała prokuratura, która podejrzewa posła o popełnienie sześciu przestępstw. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

"GW" ujawnia tajne rozmowy z "grupy wejście"

"Gazeta Wyborcza" ujawniła, że od 1 kwietnia 2024 r. poseł Matecki na jednym z komunikatorów prowadził szyfrowaną korespondencję na "grupie wejście" z "kolegami ze stowarzyszeń Fidei Defensor, Liderzy Obrońców Wiary i Stowarzyszenie Przyjaciół Zdrowia". Według gazety nazwa grupy wzięła się z tego, że poseł PiS wraz z Mateuszem W. i Adamem S. byli pewni, że w najbliższych dniach dojdzie do zatrzymań. Jej celem miało być ostrzeganie się nawzajem przed ewentualnymi działaniami organów ścigania.

W środę "GW" opublikowała część wpisów dokonanych przez uczestników tej grupy. "Trzeba to przetrwać. Ważne, by była opieka dla dzieci. Ja już wiem, że mnie wsadzą za obojętnie co. Coś sobie wymyślą. Najważniejsze, żeby się nie poddawać i nie robić tego, co chcą Giertychy. Jakoś będzie, (...) nas też powsadzają i zrobią pokazówkę" - miał pisać Matecki, cytowany w "GW".

"Mnie nie wypuszczą z aresztu długo. Celowo będą się tym szczycić. Was nie będą tak męczyć, bo to będzie mniej medialne. (...) Przetrwamy to, ziomeczki. Tylko nie można się poddać" - tak miał brzmieć inny ze wpisów Mateckiego, cytowanych przez dziennik.

Redakcja poleca

Prok. Nowak potwierdził, że na grupie rozmawiano o tym, w jaki sposób "uniknąć odpowiedzialności karnej, w tym poprzez kasowanie danych, czyszczenie dowodów, wzajemne ostrzeganie się o działalności organów ścigania". - Mieliśmy dowód istnienia takiej grupy i informowaliśmy o niej już w sytuacji, gdy wnosiliśmy o tymczasowe aresztowanie - przypomniał rzecznik PK, dodając, że przesłanką do takiego aresztowania jest obawa matactwa, a tym bardziej jego podejrzenie.

Nowak zaznaczył, że prokuratura nie udostępniała żadnych dokumentów z prowadzonej sprawy redaktorowi z "Gazety Wyborczej". Rzecznik PK skonsultował się z prokuratorem prowadzącym śledztwo, który potwierdził autentyczność cytatów. - Dostęp do tych rozmów miało dziesiątki, jak nie więcej, osób - mówił Nowak.

Co prokuratura zarzuca Mateckiemu?

W sobotę Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów zastosował wobec podejrzanego posła PiS areszt na okres dwóch miesięcy. Szef zespołu śledczego nr 2 PK zajmującego się sprawą Funduszu Sprawiedliwości Piotr Woźniak wyjaśnił wówczas, że sąd stwierdził, że istnieje obawa matactwa ze strony podejrzanego i zagrożenie wymierzeniem wysokiej kary pozbawienia wolności.

Prokuratura przedstawiła Mateckiemu sześć zarzutów. Trzy z nich dotyczą współdziałania z funkcjonariuszami publicznymi z resortu sprawiedliwości - w tym z byłym wiceministrem sprawiedliwości oraz posłem PiS Marcinem Romanowskim - w ustawieniu trzech konkursów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości na rzecz Stowarzyszenia Fidei Defensor oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia.

Redakcja poleca

Matecki miał następnie współdziałać w przywłaszczeniu uzyskanych w ten sposób ponad 16,5 mln zł, m.in. przez wydatkowanie niezgodnie z przeznaczeniem, opłacanie nierzetelnych faktur oraz wypłatę wynagrodzeń za pozorne zatrudnienie. Czwarty zarzut dotyczy prania pieniędzy - nie mniej niż 447,5 tys. zł, które według prokuratury miały pochodzić z korzyści związanych z popełnieniem przestępstw sprzeniewierzenia środków pochodzących z Funduszu Sprawiedliwości.

Kolejne dwa zarzuty dotyczą "współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym i pozornym zatrudnieniu podejrzanego w okresie od czerwca 2020 r. do października 2023 r. w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych oraz w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie, i uzyskania z tego tytułu korzyści w łącznej kwocie 483 860 zł, pomimo że praca nie miała być i de facto nie była wykonywana".

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET