Tak NATO powinno reagować nad rosyjskie drony? "Wyraźny sygnał dla Putina"
Strefa wysuniętej obrony NATO powinna obejmować przestrzeń powietrzną nad Ukrainą - ocenił ekspert dr Witold Sokała. Według niego, rosyjskie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej są elementem wojny hybrydowej. Sojusz odpowiedział stanowczo, ale powinien wykonać kolejny krok - dodał.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były skutki naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
- Co oznaczałoby rozszerzenie strefy obrony NATO na wschód.
- Które kraje NATO zaangażowały swoje siły w odpowiedź przeciw dronom.
Rosyjskie drony na Polską. "Wejście o szczebel wyżej w drabinie eskalacji"
W nocy z wtorku na środę polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w trakcie nocnego ataku Rosji na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez rosyjskie drony. W ocenie wojska był to "akt agresji" i "bezprecedensowe zdarzenie", które stworzyło realne zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli.
Premier Donald Tusk poinformował, że doszło do 19 przekroczeń przestrzeni powietrznej, a drony nadleciały również z kierunku Białorusi. Dodał, że w nocy pierwszy raz doszło do zestrzelenia rosyjskich dronów nad terytorium państwa NATO i że na szczęście nie odnotowano ofiar. Zdaniem dr. Witolda Sokały, publicysty "Dziennika Gazety Prawnej" i wykładowcy Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, to kolejny etap wojny hybrydowej, jaką Rosja prowadzi przeciwko Polsce.
- To nie jest zaskoczenie. Te działania wpisują się w ciąg rosyjskich prowokacji i dywersji, obliczonych na zastraszenie nas, sparaliżowanie woli wspierania Ukrainy oraz testowanie naszej odporności i spójności Zachodu - zaznaczył w rozmowie z PAP. Jak podkreślił, skala i trajektorie lotu rosyjskich dronów świadczą o intencjonalnym działaniu. - Nie mamy do czynienia z zabłąkanymi maszynami, które miały uderzyć w cele w Ukrainie. Te drony były skierowane specjalnie przeciwko Polsce. To wejście przez Rosjan o szczebel wyżej w drabinie eskalacji - dodał.
Ekspert: należy rozciągnąć tzw. strefę wysuniętej obrony NATO na wschód
W ocenie eksperta reakcja polskich władz i sojuszników była właściwa. - Polska podjęła decyzję o zestrzeliwaniu dronów. Mieliśmy też dobre współdziałanie sojusznicze, m.in. jeden z dronów został zneutralizowany przez holenderski myśliwiec - zauważył Według źródła agencji Reutera w NATO po raz pierwszy samoloty Sojuszu walczyły z potencjalnym zagrożeniem w przestrzeni powietrznej NATO. Miały to być m.in. polskie myśliwce F-16, holenderskie myśliwce F-35 i włoskie samoloty rozpoznawcze AWACS.
- To pokazuje, że NATO reaguje i działa solidarnie - zaznaczył Sokała. Zdaniem rozmówcy PAP sytuacja dojrzała do zmiany strategii. - Należy rozciągnąć tzw. strefę wysuniętej obrony NATO na wschód od swoich granic, czyli zestrzeliwać wszystko, co leci w naszym kierunku, także nad terytorium Ukrainy - ocenił. Jak tłumaczył, taki ruch zwiększyłby bezpieczeństwo nie tylko Ukrainy, ale i krajów Sojuszu.
- Czas reakcji byłby dłuższy, a do tego byłby to wyraźny sygnał polityczny dla Władimira Putina, że jego agresywne gesty nie przynoszą efektu, a jedynie wzmacniają spójność NATO - powiedział. Sokała zaznaczył również, że Rosja "rozumie tylko język siły". – Ustępstwa ją rozzuchwalają. Przed siłą jest gotowa się ugiąć - dodał.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET