Taki "prezent" Kononowicz otrzymał dwa lata temu. Ta historia mrozi krew w żyłach
Nie milkną echa śmierci Krzysztofa Kononowicza - byłego kandydata na prezydenta Białegostoku oraz "gwiazdy" internetowego patostreamu. Tragiczna historia 62-letniego youtubera pełna jest przykrych i przerażających szczegółów. Jeden z nich przypomnieli właśnie internauci. Chodzi o mrożący krew w żyłach "prezent", jaki Kononowicz otrzymał dwa lata temu.
- Krzysztof Kononowicz, wideobloger i były kandydat na prezydenta Białegostoku - zmarł w piątek w wieku 62 lat
- Mężczyzna od lat chorował na cukrzycę, a w ostatnim czasie, co widać na filmach w sieci, mieszkał w urągających ludzkiej godności warunkach
- Internauci przypomnieli przerażający "prezent", który otrzymał dwa lata temu. Widać na nim datę jego śmierci, ale o jeden dzień wcześniejszą niż rzeczywisty dzień zgonu
Krzysztof Kononowicz nie żyje. Miał 62 lata
Krzysztof Kononowicz nie żyje. Wideobloger i były kandydat na prezydenta Białegostoku zmarł w piątek w wieku 62 lat. Informację na temat jego śmierci - które nieoficjalnie krążyły po sieci już od piątkowego poranka - oficjalnie potwierdziła rzeczniczka prezydenta miasta Urszula Boublej. Powołała się na Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, pod którego opieką był Kononowicz. Przez ostatnie tygodnie miał problemy ze zdrowiem (od lat chorował na cukrzycę) i przebywał w szpitalu, skąd trafił do hospicjum, gdzie zmarł.
Kononowicz był znany z występów w mediach w charakterystycznym wzorzystym swetrze i zasłynął z powiedzenia ze swojego programu wyborczego w 2006 roku o tym, "żeby nie było niczego", gdy prezentował ten program. Mówił o tym w kontekście postulatów "likwidacji alkoholu, papierosów i narkotyków dla młodzieży", o otwieraniu zakładów pracy "dla młodzieży i dla ludzi", żeby "nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego".
Wokół jego życia pojawiało się sporo kontrowersji: wielu internautów zarzucało twórcom kanału na YouTube, na którym publikowano nagrania z Kononowiczem, że ci wykorzystują go, ośmieszają i poniżają. Na filmach w sieci widać, jak skrajnie zaniedbany był mężczyzna i w jak urągających ludzkiej godności warunkach - niesprzątane tygodniami lokum pełne śmieci i jedzenia - mieszkał. Szczegółowo tragiczną historię życia Kononowicza i piekło, jakie przeszedł, opisał dziennikarz RadioZET.pl Błażej Makarewicz.
Krzysztof Kononowicz nie żyje. To widać na "prezencie", który dostał dwa lata temu
Odejście Kononowicza wywołało ogromne poruszenie wśród internautów. Pojawiały się wyrazy współczucia, smutek oraz różne teorie spiskowe na temat jego śmierci i wokół niej. Jedna historia szczególnie mrozi krew w żyłach. W mediach społecznościowych krąży zdjęcie "prezentu", jaki youtuber otrzymał dwa lata temu. Była to płyta nagrobkowa z wyrytym jego nazwiskiem oraz datami urodzenia, śmierci i dopiskiem "ś.p" [świętej pamięci - red.]. Tylko, że Konowicz jeszcze wtedy żył. Najbardziej przerażający jest jednak fakt, iż "żartowniś", który wysłał tę płytę, pomylił się w oszacowaniu potencjalnej daty zgonu Kononowicza o jeden dzień.
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował w czwartek na platformie X, że do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku prześle w tym tygodniu zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez – jak podano – "grupę osób, które wykorzystywały zmarłego dzisiaj Krzysztofa Kononowicza, osobę nieporadną intelektualnie". Zaapelował także o zgłaszanie się świadków, którzy mają wiedzę na temat tego wykorzystywania.
Źródło: Radio ZET/PAP/X
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET