Ten szlak połączy Bałtyk z Morzem Czarnym? Plany kreślono na mapach już przed wojną
Transport rzeczny między Bałtykiem a Morzem Czarnym od wielu lat powraca w dyskusjach ekspertów. Po upadku współpracy z Białorusią i rezygnacji Czech z udziału w kanale Odra–Dunaj rumuński inżynier Paul Costel Butnariu zaproponował nową koncepcję połączenia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są trzy główne śródlądowe drogi wodne w Polsce według konwencji AGN.
- Dlaczego plany połączenia Bałtyku z Morzem Czarnym zostały wstrzymane.
- Jakie alternatywne trasy są proponowane dla połączenia Bałtyku z Morzem Czarnym.
- Jakie wyzwania finansowe i logistyczne wiążą się z budową nowych szlaków wodnych.
Nowy "korytarz wodny" między Polską a Morzem Czarnym
Zgodnie z Konwencją AGN, czyli europejskim porozumieniem w sprawie głównych śródlądowych dróg wodnych o znaczeniu międzynarodowym, w Polsce przebiegają trzy śródlądowe drogi wodne. Dwie z nich miały łączyć Morze Bałtyckie z Morzem Czarnym. Trasa E30, czyli Odrzańska Droga Wodna, prowadzi przez Czechy do Dunaju, a E40 biegnie z Gdańska przez Warszawę w kierunku Białorusi i Ukrainy. Jak wynika z informacji Ministerstwa Infrastruktury, realizacja tych planów została wstrzymana z powodów politycznych.
W 2022 roku Ukraina wypowiedziała Białorusi umowę z 1998 roku, a w 2023 roku Czechy poinformowały Polskę o rezygnacji z kanału Odra–Dunaj, skupiając się na "rozwoju transgranicznego obszaru powiązań transportowych w oparciu o możliwość wykorzystania Odry, w szczególności w obsłudze aglomeracji ostrawskiej". Zdaniem prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej w Jassach inż. Paula Costela Butnariu możliwe jest zbudowanie żeglugi między Bałtykiem a Morzem Czarnym - z pominięciem zarówno Białorusi, jak i Czech.
Chodzi o trasę przez Wisłę, San, Dniestr, Prut i Dunaj. Ekspert podkreśla w rozmowie z PAP, że pomysł nie jest nowy i że należy wrócić do planów, które były omawiane już w dwudziestoleciu międzywojennym. - Mamy historyczną perspektywę utworzenia nowego korytarza europejskiego. To ok. 2 tys. km, przez Wisłę, San, Dniestr, Prut i Dunaj, przez Polskę, Ukrainę i wzdłuż granicy rumuńsko-mołdawskiej - powiedział Paul Butnariu.
Jak dodał, na większości trasy szlak jest żeglowny. Potrzebne są tylko dwie większe inwestycje: przekopanie kanału San - Dniestr na granicy polsko-ukraińskiej w pobliżu Przemyśla i Dniestr-Prut w pobliżu Czerniowców na Ukrainie. - To łącznie 72 km. W kontekście tak długiej trasy to niewiele - podkreślił. Butnariu stwierdził, że projekt ma szansę na zdobycie finansowania i przytoczył zamierzenia Komisji Europejskiej, która planuje zwiększyć transport śródlądowy o 25 proc. do 2030 r. i o 50 proc. do 2050 r.
Szlak wodny od Bałtyku. Problemem wciąż są pieniądze
Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka zachowuje jednak ostrożność. - Jeden kraj bez współpracy z pozostałymi nie będzie w stanie takich inwestycji zrealizować. A analizy, które wskazują na wartość takich inwestycji, pokazują, że to są wydatki rzędu nawet 100 miliardów złotych. Więc są to gigantyczne koszty, które jednak muszą być oparte o rachunek ekonomiczny - zwrócił uwagę, cytowany przez PAP. Przypomniał, że resort skupia się obecnie na modernizacji Odrzańskiej Drogi Wodnej, która ma pełnić kluczową rolę w krajowym systemie transportowym.
Zdaniem wiceministra rozwój żeglugi śródlądowej ma sens tylko wtedy, gdy będzie powiązany z siecią drogową i kolejową. - To nie jest tak, że nagle będzie można zrobić jeden wielki przekop przez kilka krajów i puścić tamtędy barki – wyjaśnił. Jego zdaniem przyszłość transportu wodnego leży w tworzeniu zintegrowanego systemu logistycznego, który pozwoli obniżyć koszty przewozu towarów. Marchewka dodał, że rozwój portów i szlaków rzecznych może uczynić Polskę logistycznym centrum regionu, choć projekty łączące Bałtyk z Morzem Czarnym to perspektywa wieloletnia i wymagająca międzynarodowej współpracy.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET