To dlatego plajtują bary mleczne. "W schabowym dotacja dotyczy panierki, nie mięsa"

2 min. czytania
07.03.2024 16:28
Obserwuj nas na Google

Po tym jak kilka dni temu zakończył działalność kultowy bar mleczny Żak, mieszkańcy obawiają się, że upadną kolejne tego typu miejsca. I choć bary mleczne dotowane są przez państwo, ich trudna sytuacja wynika m.in. właśnie z tych dotacji. O absurdalnych zasadach rozliczania opowiedziała Hanna Król-Rączka ze spółdzielni Społem w rozmowie z reporterem Radia ZET.

Bar
fot. East News/M.Lasyk/REPORTER

29 lutego działalność zakończył kultowy Żak, bar mleczny działający przy ulicy Królewskiej w Krakowie. Zlokalizowany w pobliżu miasteczka studenckiego od kilkudziesięciu lat cieszył się wielką popularnością wśród studentów i mieszkańców okolicznych ulic.

Właściciele barów mlecznych borykają się z coraz większymi trudnościami finansowymi. Wyzwaniem dla nich są rosnące koszty prowadzenia działalności, jak opłaty za media, artykuły spożywcze czy pensje pracowników.

Redakcja poleca

Dotacje na bary mleczne. Absurdalne zasady dopłat

Bary mleczne korzystają z dotacji Ministerstwa Finansów do artykułów spożywczych, ale jej poprawne rozliczenie nie jest łatwe. - Jeżeli chodzi na przykład o racuchy, do drożdży nie ma dotacji, więc nie ma dotacji do całej potrawy - mówi Hanna Król-Rączka ze spółdzielni Społem w rozmowie z reporterem Radia ZET Przemkiem Tarankiem.

Dodaje też, że "na przykład w schabowym dotacja dotyczy tylko panierki, a nie mięsa, a kiedyś był czas, że nie można było solić i pieprzyć potraw, bo przyprawy nie były dotowane". Z powodu tych zawiłych i zmieniających się przepisów wiele barów mlecznych rezygnuje z dotacji i w końcu plajtuje na wolnym rynku.

Klienci barów mlecznych zaniepokojeni

Klienci barów mlecznych w Krakowie są zaniepokojeni zamknięciem Żaka i mają nadzieję, że nie upadną kolejne takie miejsca. - Szkoda. Wydaje mi się, że szkoda, bo są potrzebne. Niestety na restaurację nie każdego stać, prawda? - mówią klienci jednego z barów. - Pierogi z serem, zupa ziemniaczana, kompot, 14 złotych. Żurek i pulpeciki w sosie pomidorowym, 13 złotych - wyliczają. - Aż się czasem nie opłaca i nie chce się gotować, bo łatwiej przyjść i coś wziąć na wynos. Każdy coś znajdzie dla siebie - podsumowują.

Bary mleczne w Krakowie otrzymały w ubiegłym roku ponad 3,5 mln złotych dopłat do zakupów produktów spożywczych.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET