`

To już plaga w Krakowie. "Po zmroku strach iść wyrzucać śmieci"

3 min. czytania
13.11.2024 08:51
Obserwuj nas na Google

Szczury coraz bardziej dają się we znaki mieszkańcom Krakowa. Radny PO zaapelował do władz o podjęcie działań w tej sprawie i zwrócił uwagę na zagrożenie sanitarne. "Obecność szczurów powoduje liczne zakłócenia życia mieszkańców, szczególnie w nocy, kiedy stają się bardziej aktywne" - napisał w interpelacji.

deratyzacja
fot. Bartlomiej Magierowski/East News (zdj. ilustr.)
  • Szczury uprzykrzają życie mieszkańcom Krowodrzy w Krakowie, wchodzą do mieszkań i na balkony
  • Interpelację w tej sprawie wystosował do władz miasta radny PO Jakub Kosek, pisał o "zagrożeniu sanitarno-epidemiologicznym"
  • Miasto zapewnia, że Zarząd Zieleni Miejskiej przeprowadzi kontrolę okolicy. Przypomina, że obowiązek deratyzacji ciąży też na właścicielach nieruchomości

Szczury grasują w Krakowie. Wchodzą do mieszkań

O problemie szczurów w Krakowie od wielu tygodni mówią mieszkańcy Krowodrzy. Gryzonie widać nie tylko na zewnątrz, ale - według relacji ludzi - wchodzą także do mieszkań i na balkony. - W czwartek w minionym tygodniu (7 listopada) na podwórku przy ul. Bytomskiej agresywny szczur pogryzł mieszkańca bloku, teraz mężczyzna będzie musiał przyjąć serię bolesnych zastrzyków. Szczurów jest bardzo dużo, grasują m.in. w śmietnikach - w altanach i kubłach, do tego stopnia, że po zmroku strach iść wyrzucać śmieci - mówił "Gazecie Krakowskiej" jeden z krakowian.

Radny PO Jakub Kosek kilka dni temu zaapelował w sprawie palącego problemu do prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Jak zauważył, problem potęguje sąsiedztwo szpitala przy ul. Pielęgniarek, "co może stanowić poważne zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne". "Obecność szczurów powoduje liczne zakłócenia życia mieszkańców, szczególnie w nocy, kiedy stają się bardziej aktywne" – czytamy w interpelacji. Jak się dowiadujemy, sytuacji nie poprawiła przeprowadzona w ostatnim czasie deratyzacja. "W związku z tym proszę o podjęcie skutecznych działań mających na celu kontrolę i ograniczenie populacji szczurów w rejonie ulic Pielęgniarek, Siemaszki, Reja oraz Zdrowej, o przeprowadzenie analizy skuteczności dotychczasowej deratyzacji oraz wprowadzenie dodatkowych środków, które pozwolą na trwałe rozwiązanie tego problemu" - dodał Kosek.

Redakcja poleca

Radny apeluje do władz. Co z obowiązkiem deratyzacji?

Wiceprezydent Krakowa Stanisław Mazur stwierdził, że mieszkańcy nie zgłaszali obecności szczurów w obszarze wskazanym w interpelacji. Zapowiedział również, że Zarząd Zieleni Miejskiej przeprowadzi kontrolę w okolicy i jeśli gryzonie zostaną zauważone w tym miejscu, zamontowane zostaną stacje deratyzacyjne. Zastępca Aleksandra Miszalskiego dodał też, że teren przy ulicy Pielęgniarek przeczesywała Straż Miejska. - Funkcjonariusze Oddziału II Krowodrza Straży Miejskiej Miasta Krakowa przeprowadzili kontrole w okresie 11 – 28 października 2024. Stwierdzili, że na wskazanym obszarze wystawione są tunele deratyzacyjne (przez zarządcę nieruchomości – red.), a w trakcie realizacji zadań nie zauważyli szczurów - cytuje wiceprezydenta Krakowa "Gazeta Krakowska". Urzędnicy przypomnieli, że obowiązek deratyzacji spoczywa nie tylko na Gminie Miejskiej Kraków, ale także na właścicielach nieruchomości, w tym prywatnych, oraz zarządcach budynków, infrastruktury i pozostałych terenów.

Problem obecności szczurów ma występować także w innych częściach Krakowa. - Kiedy kilka dni temu wyrzucałam śmieci, jeden przebiegł mi tuż pod nogami - mówiła "Gazecie Wyborczej" mieszkanka Grzegórzek. - Wchodziły i wychodziły z krzaków. Stały blisko parkingu dla rowerów, ale także po drugiej stronie drogi, za przystankiem - relacjonował z kolei czytelnik, który zauważył gryzonie w okolicach Starego Kleparza.

Źródło: Radio ZET/"Gazeta Krakowska"/"Gazeta Wyborcza"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET