`

Nie żyje mężczyzna, który podpalił się przed kurią. Był znany policji

2 min. czytania
12.11.2024 08:07
Obserwuj nas na Google

Jak przekazała rzeczniczka szpitala Rydygiera w Krakowie, nie żyje mężczyzna, który 11 listopada podpalił się przed budynkiem kurii. Policja i prokuratura badają sprawę, według niepotwierdzonych informacji, mogło chodzić o problemy rodzinne.

Nie żyje mężczyzna, który podpalił się przed kurią
fot. Radio ZET/Przemysław Taranek

Kraków. Nie żyje mężczyzna, który podpalił się przed kurią

Do zdarzenia doszło w poniedziałek ok. godz. 4:24 w pobliżu ul. Franciszkańskiej w Krakowie. 47-letni mężczyzna podpalił się przed kurią metropolitarną. Służby były na miejscu po pięciu minutach od zgłoszenia, które otrzymały od osób postronnych. - Mieszkaniec gminy Czernichów oblał się benzyną i podpalił. Jego stan jest krytyczny. Nie wiadomo na razie, dlaczego to zrobił. Jedyną wskazówką, jaką zostawił, jest napis na ścianie kurii - napisał reporter Radia ZET Przemysław Taranek, który udostępnił fotografię ściany budynku kurii i napisu "św. Piotr 2009-2004".

- Gdy dojechaliśmy na miejsce, mężczyzna był już cały w ogniu. Udało się go ugasić za pomocą wody, strażacy rozwinęli wąż - przekazał rzecznik miejscowej kpt. Hubert Ciepły w rozmowie z portalem polsatnews.pl. - Nasze działania polegały na ugaszeniu, udzieleniu pierwszej pomocy i wdrożeniu procedur przy poparzeniach. Poszkodowany, z rozległymi poparzeniami całego ciała został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego, który przetransportował go do szpitala – dodał.

Redakcja poleca

Niestety, jak przekazała w rozmowie z Radiem Kraków rzeczniczka szpitala Rydygiera Edyta Przybylska, 47-latek zmarł w szpitalu. Sprawę bada krakowska prokuratura, a policja stara się ustalić, co było przyczyną, że mężczyzna zdecydował się na tak drastyczny krok. Mogło chodzić o problemy rodzinne.

Policja bada sprawę samopodpalenia

- W tym momencie motywy nie są znane. To działanie jest irracjonalne. Nie widać żadnych powodów, ale oczywiście policjanci będą docierać do rodziny, będą badać sytuację rodzinną. Być może były to jakieś względy osobiste – przekazała w rozmowie z Radiem Kraków podinspektor Katarzyna Cisło, rzeczniczka małopolskiej policji.

Jak z kolei dowiedział się Onet, mężczyzna był znany policji. Według niepotwierdzonych informacji miał mieć problemy rodzinne i zdrowotne, co mogło go pchnąć do tego dramatycznego kroku. Najprawdopodobniej ostatnio pomieszkiwał w samochodzie, na co wskazują oględziny pojazdu, który został zabezpieczony do badań.

Źródło: Radio ZET/Radio Kraków

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET