`

Mieszkańcy osiedla w Poznaniu muszą opuścić domy. "Żyjemy jak na bombie"

2 min. czytania
16.10.2024 11:38
Obserwuj nas na Google

Mieszkańcy osiedla Maltańskiego w Poznaniu protestują przeciwko eksmisji. Złożyli pismo do prezydenta Poznania z prośbą o trójstronne rozmowy. Prawie 700 osobom pozostało nieco ponad 70 dni na opuszczenie domów. Konflikt z kurią i miastem dotyczy działek, które mają być przeznaczone pod budowę bloków.

Osiedle Maltańskie
fot. Shutterstock
  • Mieszkańcy osiedla Maltańskiego protestują przeciwko eksmisji
  • Powodem jest spór prawny z poznańską archidiecezją
  • Miasto nie ma funduszy na przejęcie działek od kurii

Protest mieszkańców osiedla Maltańskiego w Poznaniu

Mieszkańcy osiedla Maltańskiego w Poznaniu zorganizowali protest przed urzędem miasta. Sprzeciwiają się eksmisji z terenów, na których od lat mieszkają. Konflikt dotyczy niemal 270 rodzin zamieszkujących ogródki działkowe, które otrzymały nakaz opuszczenia swoich domów. Jak dowiedział się dziennikarz Radia ZET Krzysztof Grządzielski, problem to pokłosie decyzji poznańskiej archidiecezji, która postanowiła uregulować stan prawny działek. Mieszkańcy przez lata byli uznawani za właścicieli terenu, jednak sąd orzekł, że formalnie należy on do kurii.

Mieszkańcy apelują do władz Poznania o przejęcie działek od kurii, lecz miasto deklaruje brak środków na takie rozwiązanie. W zamian oferuje pomoc w postaci mieszkań socjalnych i komunalnych. Niemal 700 mieszkańców musi opuścić swoje domy do końca roku. Dla wielu z nich to dorobek całego życia, a sytuacja ta budzi wielkie emocje.

Redakcja poleca

Spór z poznańską archidiecezją. Miasto nie ma funduszy na wykup działek

Spór o działki na osiedlu Maltańskim to efekt wieloletnich zaniedbań prawnych. Początkowo władze miasta uznały mieszkańców za właścicieli, ale sąd potwierdził, że teren należy do kurii. Działki są przeznaczone pod budowę bloków i mogą być warte kilkaset milionów złotych. Mieszkańcy, w tym osiedlowa radna Dorota Gorgoń, złożyli pismo do prezydenta Poznania z prośbą o trójstronne rozmowy. Wciąż nie wiadomo, co stanie się z niemal 700 osobami, które mają nieco ponad 70 dni na opuszczenie domów. - W zasadzie żyjemy jak na bombie. Nikt nie wie, co dalej z nami będzie - stwierdziła Gorgoń.  

- 35 lat tam mieszkałem, ojciec mieszka 70. Jak teraz chodzę po ogrodzie, to mi się aż płakać chce, jak widzę, ile pracy włożyłem - mówił Radiu ZET mężczyzna zamieszkujący osiedle Maltańskie. - Nie stać nas na to, żeby się gdzieś przeprowadzić, żeby wynająć mieszkanie. My tutaj mamy dorobek całego życia - wtórowała mu jedna z mieszkanek.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET