`

To koniec takich ferii zimowych? Dwa nowe trendy wśród Polaków

2 min. czytania
03.03.2025 13:34
Obserwuj nas na Google

Ferie zimowe na Podhalu nie spełniły w tym roku oczekiwań hotelarzy. Średnie obłożenie wyniosło 70 procent. Stacje narciarskie cieszyły się jednak dużą frekwencją. Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej zwraca uwagę na dwa nowe trendy.

Białka Tatrzańska
fot. Maciek Jonek/REPORTER
  • Górale są rozczarowani niskim obłożeniem hoteli w czasie ferii
  • Wzrost cen energii i gazu wpłynął na decyzje turystów
  • Dużym zainteresowaniem cieszyły się za to stacje narciarskie

Rozczarowanie hotelarzy na Podhalu

W styczniu i lutym Tatrzański Park Narodowy sprzedał około 600 tysięcy biletów wstępu, więcej niż kiedykolwiek zimą. Górale na Podhalu wyrażają jednak rozczarowanie zakończonymi feriami zimowymi. Wiele hoteli i pensjonatów świeciło pustkami. Według szacunków Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG) średnie obłożenie wyniosło 70 procent. Wpływ na to miały głównie podwyżki cen energii elektrycznej i gazu, co zniechęciło wielu Polaków do planowania długiego wypoczynku w górach.

Według Karola Wagnera z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej Polacy, którzy planowali zimowy wypoczynek w górach, żeby zaoszczędzić, zmniejszali liczbę noclegów i skracali pobyty. - Dwa nowe trendy, w czasie tych ferii, żeśmy zdiagnozowali. Jednym jest ewidentnie jednodniowy pobyt na Podhalu. I drugi trend to faktycznie piki weekendowe, czyli pobyt na 2-3 noce. Może dlatego powodów do narzekania nie mają właściciele stacji narciarskich. Na sztucznie naśnieżonych stokach w ostatnich tygodniach był prawdziwy tłok - zauważa ekspert w rozmowie z Przemkiem Tarankiem.

Redakcja poleca

Sukces stacji narciarskich

Właściciele stacji narciarskich nie podzielają jednak tego rozczarowania. Jak dowiedział się dziennikarz Radia ZET, na sztucznie naśnieżonych stokach w ostatnich tygodniach panował prawdziwy tłok. Brak naturalnego śniegu z powodzeniem zastąpił ten produkowany przez armatki. To było możliwe dzięki niskim temperaturom, szczególnie w nocy. Dzięki temu sprzedaż karnetów na wyciągi przez kilka tygodni utrzymywała się na rekordowym poziomie. Jak informuje Przemek Taranek, trudno było znaleźć wolne miejsce na parkingu pod Kotelnicą w Białce Tatrzańskiej.

Jak się jeździ na sztucznym śniegu? "Bardzo dobrze"; "Trzeba trochę uważać"; "Rozsądnie, ale fajnie" - mówią narciarze. - Mieliśmy blisko 500 tysięcy kubików wody, po to, żeby trochę śniegu było. Nad tym pracowało 190 armatek na Kotelnicy - przyznaje w rozmowie z Radiem ZET Adam Marduła ze stacji Kotelnica Białczańska. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET