`

To nie podoba się mieszkańcom Krakowa. "Politycy nic sobie z tego nie robią"

2 min. czytania
26.03.2024 17:29
Obserwuj nas na Google

Na ostatniej prostej kampanii przed wyborami samorządowymi, miasto pokryło się płachtami oraz konstrukcjami z bannerami kandydatów. Mieszkańcy nie kryją niezadowolenia.

Plakaty
fot. FOT. MATEUSZ SKWARCZEK/Agencja Wyborcza.pl (zdjęcie ilustracyjne)

Plakaty wyborcze pojawiają się w Krakowie jak grzyby po deszczu. Mimo obowiązującej uchwały krajobrazowej, komitety wieszają bannery, montują stojaki i wiele innych nośników. Można napotkać je dosłownie wszędzie. To nie podoba się mieszkańcom.

Do wyborów samorządowych pozostały jeszcze niecałe dwa tygodnie, a do drugiej tury blisko miesiąc. Liczba wyborczych reklam jest tak duża także dlatego, że na urząd prezydenta Krakowa startuje aż dziewięciu kandydatów.

Redakcja poleca

Wybory samorządowe 2024. Mieszkańców Krakowa denerwują plakaty wyborcze

- W Krakowie mamy uchwałę krajobrazową, która zabrania takiego szpecenia, że tak powiem, przestrzeni publicznej - mówi mieszkaniec miasta w rozmowie z Meloradiem. - Niestety politycy nic sobie z tego nie robią. To oblepianie niezbyt ładnie wygląda. Przesadnie, przesadnie są eksponowane - dodają inni krakowianie.

- Powoduje to autentyczne społeczne oburzenie - mówi Kuba Pogorzelski, z grupy ŁADny Kraków. Zdaniem aktywisty działanie części kandydatów to "po prostu pewna hipokryzja".

Miasto odpowiada, że takie działania są zgodne z prawem. - Kampania wyborcza trochę rządzi się swoimi prawami - tłumaczy Dariusz Nowak, rzecznik Urzędu Miasta Krakowa. - Trzeba to troszeczkę przetrwać - dodaje. I wyjaśnia, że po wyborach plakaty powinny zniknąć, bo komitety wyborcze mają miesiąc na uporządkowanie miasta.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku

Źródło: Radio ZET/Meloradio

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET