To pierwsza taka sytuacja w Toruniu od 14 lat. "Najdłuższy okres w historii"
Wisła zamarzła na odcinku w rejonie Torunia. Do takiej sytuacji doszło pierwszy raz od 14 lat. W najbliższych dniach pokrywa lodowa może rozwijać się w kierunku Ciechocinka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Wisła w Toruniu zamarzła po raz pierwszy od 14 lat, co kończy najdłuższy ponad 200-letni okres bez pokrywy lodowej na rzece w tym mieście.
- Zamarznięcie rzeki może rozszerzyć się w kierunku Ciechocinka, a eksperci przestrzegają przed wchodzeniem na lód ze względu na niebezpieczne warunki.
- Dr hab. Pawłowski z UMK podkreśla rosnące wyzwania związane z planowaniem akcji lodołamania wokół zapory we Włocławku oraz potencjalnym wzrostem poziomu wody w okolicach Płocka.
Wisła w Toruniu zamarzła
W Toruniu po raz pierwszy od 14 lat zamarzła Wisła. - Zakończył się najdłuższy w historii ponad 200-letnich obserwacji okres bez pokrywy lodowej na rzece w tym mieście - przekazał kriolog dr hab. Bogusław Pawłowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który wyliczył, że ostatni raz pokrywę lodową na Wiśle w Toruniu zaobserwowano dokładnie 5 093 dni temu.
Wisła zamarzła już na niemal całym toruńskim odcinku. W kolejnych dniach pokrywa lodowa może rozwijać się w kierunku Ciechocinka. Ekspert w dziedzinie hydrologii i zamarzania akwenów wodnych z toruńskiego UMK przestrzega jednak przed przed wchodzeniem na zamarzniętą rzekę. Jej poziom w ostatnich dniach znacząco się podniósł, właśnie z powodu narastania pokrywy lodowej.
Lód nie tylko w Toruniu
W poniedziałek dr hab. Pawłowski w rozmowie z PAP przewidywał, że lód może dotrzeć do toruńskiego odcinka Wisły. Jednocześnie zaznaczył, że problemem jest pokrywa lodowa w rejonie zapory we Włocławku - zarówno powyżej, jak i poniżej. - Na zbiorniku włocławskim lód ma ponad 30 cm, przeprowadzono tam już kilka pomiarów. Pokrywa lodowa sięga aż za Modlin, więc ma ponad 120 kilometrów. Obecnie obserwowana sytuacja na zbiorniku nie powoduje zagrożenia powodziowego, ale głównym problemem będzie zaplanowanie i wykonanie akcji lodołamania na tym akwenie - mówił ekspert.
Na razie nic nie wskazuje na to, by miało dojść do gwałtownego wezbrania wody. - Na pewno do pierwszej dekady lutego nie będzie takiej sytuacji, że woda na Wiśle będzie gwałtownie wzrastać - wyjaśniał. Trudna sytuacja może wystąpić w okolicach Płocka, gdzie zbiornik jest płytszy. - Pozostaje pytanie, czy napływający lód będzie w stanie przejść w sprawnie przez ten odcinek dalej, gdzie jest już szerzej i głębiej. W rejonie Płocka przejściu wezbrania roztopowego, być może za około dwa tygodnie lub później, towarzyszyć powinna jednak bardzo wzmożona czujność. To newralgiczny fragment Wisły i różne rzeczy się tam działy w czasie ubiegłych lat - dodawał dr hab. Pawłowski.
Źródło: Radio ZET / PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET