To uratowałoby tysiące ludzi przed powodzią. Mieszkańcy czekają od lat
W gminie Radków pod Kłodzkiem zakończyło się szacowanie strat po powodzi. Lokalne władze przekonują, że byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby udało się w końcu zrealizować planowaną od lat budowę zbiornika retencyjnego w Sarnach. Reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr na miejscu sprawdzała, jak wygląda teraz plan na tę inwestycję.
Powstanie nowy zbiornik retencyjny na terenach dotkniętych powodzią?
Po powodzi, która dotknęła połowę mieszkańców gminy Radków pod Kłodzkiem, samorządowcy przypominają - miał tutaj powstać zbiornik retencyjny, ale od lat jest odkładany na bok w planie inwestycyjnym Wód Polskich. To nie zbiornik na Nysie Kłodzkiej, tylko na innych, mniejszych górskich potokach.
Chodzi o zbiornik powyżej Zamku Sarny nad Włodzicą. Jak relacjonuje reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr, na razie szansa na to jest niestety niewielka. Jednak, jak zapowiada burmistrz Jan Bednarczyk, choć walka o powstanie zbiornika trwa już kilkanaście lat, lokalne władze nie zamierzają się poddawać.
Nie mamy retencji w Górach Stołowych, nie mamy retencji w Górach Sowich. I będziemy o to teraz naprawdę bezpardonowo walczyć – przekonuje Bednarczyk. Według planów, które jednak nie zostały wciąż zrealizowane, taki zbiornik uchroniłby kilka tysięcy mieszkańców, którzy teraz mają zniszczone domy.
W gminie zakończono już szacowanie strat po powodzi. Mowa o 100 milionach złotych. Obecnie ponad pięć tysięcy mieszkańców pracuje nad osuszaniem swoich domów i próbą przywrócenia ich do stanu, który pozwoliłby odczuć chociaż namiastkę normalności. - Głównie własnymi siłami mieszkańcy kują tynki, myją to, co się udało uratować, a osuszacze chodzą na pełnych obrotach - opowiadają mieszkanki gminy reporterce Radia ZET Grażynie Wiatr.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET