To wtedy zaczną się problemy po cłach Trumpa? "Najgorsze, co może zrobić Europa"
Negatywne skutki wojny celnej Donalda Trumpa możemy odczuć w swoich portfelach w ciągu 1-2 lat - ocenia w rozmowie z Radiem ZET ekspert z Uniwersytetu Gdańskiego dr Maciej Goniszewski. Premier Donald Tusk oszacował, że nałożenie ceł przez USA na Unię Europejską może obniżyć PKB Polski o 0,4 proc. i spowodować ok. 10 miliardów złotych strat. Goniszewski zdradził jednak, jaki jest - jego zdaniem - najgorszy ruch, na który może się teraz zdecydować Europa.
- Nie milkną echa decyzji Donalda Trumpa, który podpisał rozporządzenie o wprowadzeniu ceł wzajemnych dla krajów całego świata
- Dalekosiężne konsekwencje decyzji Trumpa mogą spowodować zwolnienia oraz zamykanie zakładów produkcyjnych w Polsce
- - Za to krótkofalowe skutki - np. dotyczące inflacji - mogą być paradoksalnie pozytywne - przekonuje w rozmowie z Radiem ZET dr Maciej Goniszewski z Uniwersytetu Gdańskiego
Trump wprowadza cła. Tusk reaguje i publikuje znaczący wpis
Donald Trump zdecydował o wprowadzeniu ceł wzajemnych dla krajów całego świata. Decyzja ta oznacza m.in. dodatkowe 20 proc. cła na produkty z Unii Europejskiej i 34 proc. na towary z Chin. Na liście krajów objętych nowymi przepisami zabrakło Rosji. Uniwersalna 10 proc. stawka celna ma wejść w życie 5 kwietnia, a cła na poszczególne państwa - 9 kwietnia.
Ruch prezydenta USA uderzy m.in. w Polskę, która - jako państwo UE - została objęta 20 proc. stawką. Donald Tusk alarmował już w mediach społecznościowych, że polski PKB może zmniejszyć się o 0,4 proc., czyli "w ostrożnym uproszczeniu straty przekroczą 10 miliardów złotych". Premier nazwał to "ciosem dotkliwym i przykrym", ale zapewnił, że "przyjaźń polsko-amerykańska przetrwa".
Skutki decyzji Trumpa? To wtedy zaczną się kłopoty
Dalekosiężne konsekwencje decyzji Trumpa mogą spowodować w naszym kraju zwolnienia oraz zamykanie zakładów produkcyjnych. Za to krótkofalowe skutki - np. dotyczące inflacji - mogą być paradoksalnie pozytywne. Tak przekonuje w rozmowie z Radiem ZET dr Maciej Goniszewski z Katedry Finansów Przedsiębiorstw Uniwersytetu Gdańskiego. - Sądzę, że w takim pierwszym uderzeniu inflacja będzie nawet spadała. Np. ropa naftowa może stanieć, bo zmniejszy się międzynarodowy handel tym surowcem - twierdzi.
- Mówi się, że podobnie będzie z samochodami: że skoro europejscy producenci nie będą mogli eksportować do Stanów Zjednoczonych, to wówczas będą musieli poszukać nowych rynków zbytu. To oznacza więcej eksportu na rynek wewnętrzny. Wtedy ceny nam nieco spadną, ponieważ tego towaru będzie więcej - tłumaczy, przypominając, że USA tak duże cła nałożyły ostatnio w 1930 roku w czasie "wielkiego kryzysu". Wtedy jeszcze bardziej dobiło to światową gospodarkę.
Zdaniem eksperta negatywne skutki wojny celnej Trumpa możemy odczuć w swoich portfelach w ciągu 1-2 lat. Prawdziwe problemy zaczną się jednak po tym, jak inne państwa zaczną odpowiadać Trumpowi. - Najgorsze, co Europa może teraz zrobić, to odpowiedzieć swoimi cłami. To że Amerykanie wprowadzają cła, uderzy w ich rynek wewnętrzny - za produkt, za którym płacą np. dolara, zaraz zapłacą 1,20 dolara. Jak my nałożymy na nich, to będziemy mieli wyższe ceny u siebie - wyjaśnia rozmówca Radia ZET.
Źródło: Radio ZET/Maciej Bąk
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET