`

Tragedia na A1. Śledczy ujawniają, co zrobił Sebastian M. po wypadku

2 min. czytania
24.07.2025 10:37
Obserwuj nas na Google

Sebastian M. - sprawca tragicznego wypadku na autostradzie A1 - po zderzeniu z drugim pojazdem nie udzielił pomocy poszkodowanym i nie powiadomił służb ratunkowych. Jego jedynym działaniem był telefon do ojca.  "Podejrzany zachowywał się tak, jakby »wjechał w kosz na śmieci«" - czytamy w akcie oskarżenia, do którego dotarła "Rzeczpospolita".

Sebastian M. Wrak samochodu po śmiertelnym wypadku na A1
fot. KMP w Piotrkowie Trybunalskim

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były ustalenia prokuratury na temat przyczyny wypadku.
  • Co zrobił Sebastian M. chwilę po wypadku na A1.
  • Czy Sebastian M. udzielił pomocy poszkodowanym
  • Jakie działania podjął Sebastian M. po wyjściu z samochodu.

Tragedia na A1. Śledczy ujawniają, co zrobił Sebastian M. po wypadku

We wrześniu 2023 r. w Sierosławiu niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie) doszło do tragicznego wypadku. Prowadzący bmw Sebastian M. z prędkością powyżej 300 km na godz. wjechał w samochód marki Kia, którym podróżowało małżeństwo z 5-letnim dzieckiem. Cała rodzina zginęła na miejscu. Śledczy ujawnili, jak zachowywał się sprawca tuż po zderzeniu.

Jak ustaliła prokuratura, do śmiertelnego wypadku nie doszło z powodu zajechania drogi przez kierowcę kii, jak twierdził Sebastian M.. Eksperci ustalili, że przyczyną tragedii była utrata kontroli nad bmw przez mężczyznę na łuku drogi.

Redakcja poleca

Sebastian M. jechał z prędkością od 315 do 329 km na godz., a siła odśrodkowa zniosła go na środkowy pas, którym jechała kia. Chwilę przed uderzeniem mężczyzna zaciągnął hamulec ręczny - podaje "Rzeczpospolita".

"Poruszając się z irracjonalną wręcz prędkością, podejrzany doprowadził do sytuacji, w której nie był w stanie uniknąć wypadku" - wskazano w akcie oskarżenia.

"W żaden sposób nie starał się pomóc pokrzywdzonym"

"Los pokrzywdzonych podróżujących samochodem Kia był podejrzanemu obojętny. Mimo że widział płonący samochód, nie ruszył się z miejsca, w którym na autostradzie zatrzymał się jego pojazd. W żaden sposób nie starał się pomóc ludziom usiłującym wydostać pasażerów samochodu (…)" - czytamy w akcie oskarżenia sporządzonym przez rzeczniczkę katowickiej Prokuratury Okręgowej prok. Aleksandra Dudę.

"Po wyjściu z wraku (…) podejrzany ubrał się w kamizelkę odblaskową, przeszedł za bariery energochłonne i oczekiwał na dalszy bieg zdarzeń, koncentrując się głównie na wykonywaniu połączeń telefonicznych do swojego ojca (…). Świadek G. B. odnotował, że podejrzany zachowywał się tak, jakby »wjechał w kosz na śmieci«" - dodano w akcie oskarżenia.

Po wypadku Sebastian M. usunął także całą zawartość pamięci swojego telefonu. 15 lipca Prokuratura Okręgowa w Katowicach poinformowała o skierowaniu do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim aktu oskarżenia przeciwko Sebastianowi M. Mężczyzna nadal przebywa w areszcie.

Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET