Tragiczny finał pożaru w Myjomicach. Nie żyje matka i jej 11-letni syn
Tragiczny finał pożaru domu w Myjomicach koło Kępna w Wielkopolsce. W nocy w szpitalu zmarła 38-letnia kobieta, która wcześniej wróciła do płonącego budynku, by ratować 11-letniego syna. Chłopiec zginął dzień wcześniej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były okoliczności śmierci matki i jej syna.
- Dlaczego ojciec zdołał uratować tylko dwoje dzieci.
- Co jest wstępną przyczyną wybuchu pożaru.
- Których urządzeń brakowało w budynku, co mogło zwiększyć zagrożenie.
Pożar w Myjomicach koło Kępna. Nie żyje matka i 11-letni syn
Jak przekazała Anita Wylęga z Komendy Powiatowej Policji w Kępnie, kobieta zmarła w nocy w szpitalu w wyniku zatrucia gazami pożarowymi. Dzień wcześniej zmarł jej 11-letni syn
- Niestety, mimo podjętej reanimacji, życia 11-letniego chłopca nie udało się uratować. Kobieta z ciężkimi obrażeniami ciała została przetransportowana przez zespół ratownictwa medycznego do szpitala w Kępnie, gdzie po kilkunastu godzinach zmarła - powiedziała Wylęga.
Pięć osób w domu. Ojciec wyniósł dwoje najmłodszych dzieci
W chwili wybuchu pożaru w domu przebywało pięć osób – rodzice oraz troje dzieci w wieku 1, 4 i 11 lat. Jak ustalono, ojciec zdołał wynieść z budynku dwoje najmłodszych dzieci. 38-letnia kobieta oraz 11-letni chłopiec stracili przytomność. Z pomocą ruszyli strażacy, którzy wynieśli ich z płonącego domu.
Według wstępnych ustaleń przyczyną pożaru mogła być awaria instalacji fotowoltaicznej. Śledczy wyjaśniają dokładne okoliczności zdarzenia. Policja potwierdziła również, że w budynku nie było zamontowanych czujek dymu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET