Młodzi mężczyźni zginęli w wypadku w Krakowie. Prokuratura podała wstępne ustalenia
Patryk P. złamał szereg przepisów zanim doprowadził do wypadku, w którym zginął razem z trzema pasażerami - to pierwsze ustalenia prokuratury, która wszczęła śledztwo w sprawie dachowania sportowego renault w Krakowie. Są również wyniki sekcji zwłok ofiar.
Do wypadku doszło w nocy z piątku na sobotę w centrum Krakowa. Samochód marki Renault prowadzony przez syna celebrytki Sylwii Peretti wpadł w poślizg przed mostem na Wiśle i dachował na bulwarze Czerwieńskim. Czterej młodzi mężczyźni, którzy byli w samochodzie, zginęli na miejscu.
Krótko po wypadku Urząd Miasta w Krakowie opublikował nagranie monitoringu, na którym widać, jak doszło do tragedii. Samochód jadący z zawrotną prędkością wypadł z drogi i z impetem wjechał na bulwar. Na filmie nie pokazano momentu dachowania.
Wypadek w Krakowie. Nowe fakty
Prokuratura przedstawiła w poniedziałek wstępne ustalenia. Śledczy stwierdzili, że kierowca Patryk P. złamał szereg przepisów, m.in. przejeżdżał przez skrzyżowania na czerwonym świetle.
- Ale przede wszystkim (do wypadku przyczyniła się - red.) prędkość. W miejscu, w którym było ograniczenie prędkości do 40 km/h, wstępne oceny wskazują na trzy, a może nawet więcej razy przekroczoną dopuszczalną prędkości - powiedział prokurator Rafał Babiński reporterowi Radia ZET Przemkowi Tarankowi.
W poniedziałek przeprowadzono również sekcję zwłok. Wykazała ona, że ofiary wypadku zginęły z powodu urazów głowy i kręgosłupa.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET