Trudna sytuacja jeziora na Dolnym Śląsku. Mieszkańcy wstrząśnięci. „To jest dramat”
Ogrom śniętych ryb - to widok w Jeziorze Pilchowickim, po tym, jak została z niego spuszczona woda w ramach remontu zapory przeciwpowodziowej. Wędkarze mówią o katastrofie ekologicznej. - Nagle napęczniały i wszystkie naraz wypłynęły - mówi jeden z rozmówców Radia ZET.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego spuszczenie wody z jeziora było konieczne.
- Jak mieszkańcy Pilchowic reagują na sytuację z śniętymi rybami.
- Co zrobił inwestor, aby zminimalizować straty w ekosystemie.
Tony śniętych ryb w Jeziorze Pilchowickim
Spuszczenie wody z Jeziora Pilchowickiego było konieczne ze względu na remont tutejszej zapory, która ucierpiała podczas powodzi w 2024 roku. Niestety rezultatem takiego przedsięwzięcia są tony śniętych ryb w zbiorniku i dopływającej do niego rzece Bóbr. Na Dolnym Śląsku jest reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr, która rozmawiała z miejscowymi wędkarzami. - Te ryby zdychały 3-4 dni. Nagle napęczniały i wszystkie naraz wypłynęły. One nie padły w jeden dzień, tylko pomału się dusiły. Pogoda też im nie pomogła - mówi jeden wędkarzy, który zajmował się odławianiem ryb.
Na widok śniętych ryb negatywnie zareagowali również mieszkańcy Pilchowic. Ci nie mają wątpliwości, że remont tamy jest potrzebny, ale zwracają uwagę, że przed przystąpieniem do prac, inwestor powinien lepiej zadbać o ryby żyjące w jeziorze. - Więcej jest łódek do zbierania ryb do utylizacji, niż było do ich odłowu - mówi jeden z mieszkańców. - Dla mnie to jest dramat. To, co się tutaj wyprawia woła o pomstę do nieba - dodaje kolejny mężczyzna.
Inwestor tłumaczy sytuację
Remontem zapory zajmuje się spółka TAURON Ekoenergia. Jak tłumaczy inwestor, próbowano minimalizować straty w ekosystemie, ale przy takiej skali przedsięwzięcia były one nieuchronne. Wynajęto m.in. zespół przyrodników, który nadzorował opróżnianie zbiornika. - Rzeczywiście w ostatnim czasie pojawiły się śnięte ryby. - Przy tak złożonym i dużym procesie nie dało się uniknąć takiej sytuacji. Prowadziliśmy oczywiście odłowy, natomiast nie udało się uratować wszystkich ryb - mówi Radiu ZET Jacek Bieńkowski z TAURON Ekoenergii. W ubiegłym tygodniu udało odłowić się półtora tony żywych i ponad tonę śniętych ryb. Na ten moment te liczby są na pewno większe.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET