`

Trump obiecał 5 tys. żołnierzy w Polsce. „Warto sięgnąć po telefon. Piłka jest po naszej stronie”

3 min. czytania
25.06.2026 20:42
Obserwuj nas na Google

Co ze stałą bazą wojsk amerykańskich w Polsce i dodatkowymi tysiącami żołnierzy, których przybycie do naszego kraju zapowiadał jeszcze w maju Donald Trump? - Mieliśmy chyba nieco inne wyobrażenie o tym, co miały oznaczać te słowa – przekonuje w rozmowie z RadioZET.pl Magdalena Górnicka-Partyka, politolożka i amerykanistka. 

USA Trump
fot. Piotr Hukalo/East News, AARON SCHWARTZ/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podjął rząd w sprawie utworzenia bazy USA w Polsce.
  • Dlaczego słowa Donalda Trumpa zaskoczyły urzędników i Kongres.
  • Co oznacza przegląd obecności sił zbrojnych USA w Europie.
  • Jakie kroki powinna podjąć Polska w tej sytuacji.

W zeszłym tygodniu rząd przyjął uchwałę, upoważniającą wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza do przygotowań do rozpoczęcia działań, zmierzających do utworzenia na terytorium Polski stałej bazy Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. To bardziej konkretne następstwa słów Donalda Trumpa, który 21 maja zapowiedział, że wyśle do Polski dodatkowych pięć tysięcy żołnierzy. Prezydent USA argumentował wówczas, że podjął decyzję z uwagi na „wyjątkową relację” z prezydentem Karolem Nawrockim, przekonując, że wygrał on zeszłoroczne wybory „dzięki niemu”.

Trump obiecał 5 tys. żołnierzy w Polsce. Co dalej?

Deklaracją Trumpa zaskoczeni byli jednak zarówno urzędnicy Departamentu Wojny, jak i członkowie Kongresu. Tak samo jak wcześniej zszokowały ich zapowiedź wycofania jednej z brygad, która miała przecież trafić do Polski. Mało tego, ostatnie wypowiedzi ambasadora USA przy NATO Matthew Whitakera wprowadzają nutę obaw w serca tych, którzy wierzą w szybkie powstanie bazy wojsk amerykańskich w naszym kraju. - Te wszystkie rozmowy prowadzimy z sojusznikami. Nie mam dziś nic nowego do ogłoszenia. A gdybym wiedział, to bym wam nie powiedział – mówił dziennikarzom, dodając, że prezydent USA „wyraził intencję, ale jak i kiedy, te szczegóły - to z pewnością nie jest coś, w czym już się posuwamy do przodu”. 

Oglądaj

Czy słowa te powinny nas niepokoić i czy poddają one w wątpliwość zapowiedzi Trumpa o dodatkowych żołnierzach w Polsce? - W Polsce mieliśmy chyba nieco inne niż Amerykanie wyobrażenie tej wypowiedzi – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Magdalena Górnicka-Partyka, politolożka i amerykanistka. - My to odebraliśmy tak, że właściwie kolejnego dnia po słowach Trumpa powinna już rozpocząć się związana z tym operacja logistyczna, by ci amerykańscy żołnierze jak najszybciej znaleźli się w Polsce. A Amerykanie na to patrzą zupełnie inaczej – wyjaśnia. 

Jej zdaniem wypowiedź amerykańskiego przywódcy miała charakter stricte polityczny, by uciszyć głosy podważające sojusz polsko-amerykański i kwestionujące relacja między Trumpem a prezydentem Karolem Nawrockim. Ale jest jeszcze inny aspekt tej sprawy, mianowicie ogłoszony przez szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha generalny przegląd obecności sił zbrojnych USA i amerykańskich baz w Europie, który potrwa do sześciu miesięcy. Sam Hegseth przekonywał, że „niektóre kraje Sojuszu obleją ten sprawdzian, a inne zdadzą go celująco”, nie precyzując, o których sojuszników mu chodzi. 

Redakcja poleca

- Pentagon przelicza żołnierzy, a przede wszystkim pieniądze. Ich budżet jest też, co oczywiste, wydrenowany przez wojnę z Iranem. Oni potrzebują środków i będą teraz sprawdzać, na co idą pieniądze, czy faktycznie je mają i czy wysyłanie dodatkowych żołnierzy do Polski jest w tym momencie priorytetem. Wydaje się, że nie do końca, zważywszy na to, że na razie Kongres nie spieszy się, żeby przyznać im te środki, co jest dla Pentagonu dużym problemem – podkreśla ekspertka.

„Warto sięgnąć po telefon. Piłka jest po naszej stronie”

Według niej na razie żadne wiążące decyzje raczej nie zapadaną. - Ale z drugiej strony to dobry moment, by zejść szczebel niżej i prowadzić rozmowy nie na poziomie prezydentów, tylko ministrów i urzędników. Kontaktować się bezpośrednio z Pentagonem i z Kongresem, zwłaszcza z tymi kongresmanami i senatorami, którzy trzymają pieniądze dla Pentagonu – twierdzi Górnicka-Partyka, podkreślając o istotnym dla sprawy kontekście, jakim są listopadowe wybory połówkowe, po których skład Kongresu może ulec zmianie. Przypomina też o dobrych relacjach między sekretarzem Hegsethem a szefem polskiego MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

- Może warto sięgnąć po telefon i faktycznie dogadywać się bardziej na poziomie ministerialnym niż  prezydenckim. Bo Trump podjął decyzję polityczną, chcąc ratować swojego politycznego sojusznika przed dużymi problemami w polityce krajowej. A teraz trzeba przejść od słów do czynów i chyba piłka jest trochę bardziej po polskiej stronie – podsumowuje rozmówczyni RadioZET.pl. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET