Turyści nową „zmorą" dla Warszawiaków? „Tam się dzieją dantejskie sceny"
Zdaniem warszawskiego radnego miasto jest już nastawione głównie na dobro turystów, którzy „przyjeżdżają tam pochlać na jeden weekend". Co na to mieszkańcy stolicy? – Nie mam takich obserwacji – przyznaje w rozmowie z portalem RadioZET.pl pani Natalia. Innego zdania jest pan Łukasz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie stanowisko ma radny Mazurek wobec turystów w Warszawie.
- Dlaczego impreza techno w pałacu w Wilanowie wywołała kontrowersje.
- Co sądzą mieszkańcy Warszawy o wpływie turystów na miasto.
Mocne słowa warszawskiego radnego o turystach. „Przyjeżdżają pochlać"
W czwartek o godz. 10 w Pałacu Kultury i Nauki rozpoczęło się XXXV posiedzenie Rady m.st. Warszawy. Radni zajmują się projektami uchwał dotyczącymi m.in. opłat za pobyt w izbie wytrzeźwień, zasad korzystania z Veturilo, Strefy Czystego Transportu i nie tylko. Podczas sesji głos w sprawie zabrał warszawski radny Piotr Mazurek z klubu Prawa i Sprawiedliwości. W pewnym momencie wezwał władze miasta do przygotowania zmian prawnych, które wzmocnią ochronę mieszkańców przed naruszaniem spoczynku nocnego i porządku publicznego przez coraz liczniej przebywających w mieście turystów.
„Miasto jest przede wszystkim dla mieszkańców, którzy mieszkają tu, pracują i płacą podatki przez wiele dekad, a nie dla osób, które przyjeżdżają tu pochlać na jeden weekend" – pisze Mazurek na profilu w mediach społecznościowych. Odniósł się również do dewastacji pałacu w Wilanowie. Dla przypomnienia: w nocy z soboty na niedzielę na dziedzińcu zabytkowego Pałacu w Wilanowie odbyła się impreza muzyki techno Circoloco. Okoliczni mieszkańcy skarżyli się na hałas trwający do rana. W mediach ukazało się też wiele zdjęć pokazujących zniszczenia trawników, po których jeździł ciężki sprzęt.
W ocenie radnego ta sytuacja to „jedynie jeden z wielu przykładów, że obecnie miasto niestety jest nastawione na dobro turystów, a nie na interes Warszawiaków - temu mają służyć także zmiany infrastrukturalne w centrum, które utrudniają życie mieszkańcom, a dają przestrzeń do nocnych imprez dla przybyszy". Co na to mieszkańcy?
„Tam się dzieją dantejskie sceny"
Czy Warszawa stała się miastem nastawionym na dobro turystów, którzy „przyjeżdżają tam pochlać na weekend"? Portal RadioZET.pl poprosił o komentarz w tej sprawie mieszkańców stolicy. – Warszawa to mieszanka wszystkiego. Łatwiej tam spotkać turystów niż rodowitych mieszkańców. Niestety trochę zgadzam się ze słowami radnego, często bywa tak, że ktoś wpada na chwilę, robi w nocy burdy po alkoholu, bo za chwilę wróci do swojego grzecznego życia po tej „chwili luzu". Mieszkam kawałek poza miastem, ale mieszkańcom centrum serdecznie współczuję, zwłaszcza weekendów, gdy chcą się porządnie wyspać, a muszą wysłuchiwać tych krzyków pod oknem – mówi nam pan Łukasz.
Innego zdania jest pani Natalia, która przyznaje, że nie ma takich obserwacji. – Na pewno najsłabszym punktem pod tym względem jest Nowy Świat, Chmielna, okolice ronda de Gaulle'a i pawilony – tam się dzieją dantejskie sceny co weekend i widać, że tam chodzą pić turyści – przyznaje. – Ale mieszkam tu od urodzenia i nie zauważyłam, żeby wzrost turystyki był tak duży, że zakłócałoby to normalne życie miasta – dodaje pani Natalia. W ocenie pani Anny większy problem z hałasującymi turystami może mieć Kraków.
Z kolei pani Magdalenie turyści w stolicy kojarzą się głównie pozytywnie. – Nie spotkała mnie żadna przykra sytuacja, nie byłam świadkiem zakłócania przez nich porządku czy pijackich awantur. Myślę, że nie trzeba daleko szukać, prędzej ciszę nocną zakłócają przechodnie pod blokiem czy sąsiedzi, niekoniecznie turyści – ocenia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET