Tusk obiecywał zmianę. Dziennikarze ujawniają. Działacze PO i PSL w SSE
Rok po wyborach we władzach Specjalnych Stref Ekonomicznych podlegających Ministerstwu Rozwoju i Technologii, którym kieruje polityk PSL Krzysztof Paszyk, zadomowili się działacze partyjni rządzącej koalicji. Jak ustalili dziennikarze Wirtualnej Polski, na 14 stref jest ok. 20 osób powiązanych z obecną władzą, które pojawiły się w nich już po 15 października 2023 roku.
Specjalne Strefy Ekonomiczne z działaczami PO i PSL
Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz i Włodzimierz Czarzasty, czyli liderzy partii tworzących obecną koalicję rządową deklarowali przed wyborami 15 października odpolitycznienie państwowych instytucji. "Dzisiaj przyznają, że w nowych władzach są osoby związane z daną partią, ale «posiadają niezbędne kwalifikacje»" – pisze w rocznicę wyborów Wirtualna Polska.
"Podobnie jak za rządów Zjednoczonej Prawicy, władze Specjalnych Stref Ekonomicznych zdominowane są przez osoby związane z partiami rządzącej koalicji. Najczęściej to nowi prezesi lub wiceprezesi stref. W wielu miejscach pracę dostali ci, którzy bezskutecznie startowali w wyborach. Wynagrodzenia na stanowiskach w SSE są bardzo atrakcyjne, często sięgają ponad 20 tys. zł, przewyższając wynagrodzenia ministrów" – informuje WP.
Portal ocenia, że mimo projektów ustaw, mających wprowadzić transparentne zasady rekrutacji, jak na razie niewiele się zmieniło. "Działania realizowane przez MRiT w zakresie nadzoru właścicielskiego są prowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami. W lipcu br., minister rozwoju i technologii zobowiązał Rady Nadzorcze wszystkich nadzorowanych spółek o przeprowadzenie badania (audytu) dotyczącego działań podejmowanych w latach 2022-2023, a także w pierwszej połowie 2024 r. Celem badania audytowego jest weryfikacja efektywności zarządzania i zgodności ze stosownymi przepisami. Wskazano szereg obszarów do objęcia audytem, w tym kwestie dotyczące zatrudniania w spółkach pracowników oraz współpracowników" – przekazało WP biuro prasowe resortu rozwoju i technologii.
"Podnosimy standardy. U poprzedników liczyły tylko koneksje rodzinne"
– Zdecydowanie nie zgadzam się z tezą, że wchodzimy w buty poprzedników. U nas, owszem, zdarza się, że rekomendowane osoby do zajmowania stanowisk w SSP czy administracji rządowej są związani z PSL, ale nie znam przypadku powołania osoby, która nie posiadałaby niezbędnych kwalifikacji – mówił w piątek na antenie Radia ZET szef MRiT Krzysztof Paszyk. Jako przykład podał Niemcy czy Francję, ponieważ "tam również w instytucjach środowisk politycznych, które biorą odpowiedzialność za funkcjonowanie państwa, pojawiają się osoby związane z tymi środowiskami". – Standardy oczywiście podnosimy, ale to nie oznacza, że wchodzimy w buty naszych poprzedników, dla których kompetencje nie miały żadnego znaczenia. Tam się liczyły tylko koneksje rodzinne i odpowiednia znajomość – stwierdził.
Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET