`

Ukraina chce przywrócić korytarze zbożowe przez Polskę. Co z embargiem?

2 min. czytania
10.08.2026 15:07
Obserwuj nas na Google

Ukraina zabiega o przywrócenie korytarzy zbożowych przez kraje UE, w tym Polskę. Choć strona ukraińska przekonuje, że chodzi wyłącznie o tranzyt do portów i dalszy eksport do Afryki oraz Azji, polscy rolnicy obawiają się powtórki problemów z lat 2022-2023.

Co z embargo?
fot. Krzysztof Radzki

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są powody ukraińskich rozmów o korytarzach zbożowych z Polską.
  • Dlaczego Polska utrzymuje embargo na ukraińskie zboże od 2023 roku.
  • Co wzbudza obawy Lubelskiej Izby Rolniczej wobec tranzytu zboża.
  • Które resorty biorą udział w negocjacjach z Ukrainą w sprawie zboża.

Zwiększony transport zboża z Ukrainy przez Polskę? Embargo zostanie utrzymane?

Ukraina prowadzi rozmowy z państwami europejskimi, w tym z Polską, w celu przywrócenia korytarzy zbożowych, argumentując, że takie rozwiązanie jest konieczne przez blokadę żeglugi na Morzu Czarnym. Strona ukraińska zapewnia przy tym, że chodzi jedynie o tranzyt ziarna do portów, skąd będzie eksportowane do Afryki i Azji, a więc nie trafi na europejskie rynki. 

Obecnie zboże z Ukrainy jest przewożone przez Polskę w niewielkich ilościach. Gwarantem bezpieczeństwa dla lokalnego rynku jest embargo na ukraińskie produkty zbożowe, które obowiązuje od 2023 roku. 

- My jako resort nie prowadzimy rozmów z Ukrainą. Robimy też wszystko, aby utrzymać embargo, bo pamiętamy, jak to się skończyło w 2022 i 2023 roku - powiedział Radiu ZET minister rolnictwa Stefan Krajewski. W negocjacjach z Ukrainą mają uczestniczyć resort infrastruktury oraz MSZ. 

Obawy Lubelskiej Izby Rolniczej

Mimo zapewnień resortu ws. embarga, Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, ma poważne obawy co do zwiększenia tranzytu ukraińskiego zboża przez Polskę. Twierdzi, że ziarno obecnie przewożone przez Polskę zostaje w naszym kraju. 

Redakcja poleca

- Tranzyt nie jest kontrolowany w kontekście wyjazdu z Polski i mamy na to dowody - mówi. Podaje przy tym przykład magazynów w okolicy Kielc, gdzie kończy się szeroki tor kolejowy. Twierdzi, że są one załadowane produktami z Ukrainy. 

- Skoro w mniejszych ilościach ten towar zostawał w Polsce, to są ogromne obawy, że zostanie też przy zwiększeniu tranzytu. To jest bardzo niebezpieczne [...] Na Ukrainie nie obowiązują żadne standardy, stosuje się środki, które u nas zostały wycofane, a więc mogą być szkodliwe - dodaje. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET