Pościg na Ursynowie. 37-latek chciał przejechać mundurowych. Padły strzały
Mężczyzna podejrzany o kradzież z włamaniem uciekał autem ulicami stołecznego Ursynowa. Podejrzany nie chciał się zatrzymać i nie reagował także na żadne wezwanie mundurowych. Próbował nawet ich rozjechać. Padły strzały ze strony policjantów.
Jak przekazał Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji II, mundurowi w nocy zostali skierowani na parking jednego z marketów budowlanych na Ursynowie. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że kierowca ciemnej osobówki miał włamać się do budynku.
Pościg na Ursynowie. Padły strzały
Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, spostrzegli odjeżdżającą sprzed marketu skodę.
Postanowili zatrzymać kierowcę do kontroli, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierowca jednak zignorował wezwanie do zatrzymania i przyspieszył. Uciekał ulicą Pileckiego i Kazury, aż wjechał na parking bez możliwości wyjazdu. To jednak go nie powstrzymało
- przekazał Robert Koniuszy.
Makabryczne odkrycie nad Kanałem Żerańskim. W studzience znaleziono ciałoPodejrzany przejechał pas zieleni, następnie jadąc chodnikiem, najeżdżał i uszkadzał zaparkowane w pobliżu pojazdy. Ze względu na ograniczone możliwości manewru samochodem, mundurowi zaczęli ścigać mężczyznę pieszo.
Kiedy dobiegli do pojazdu w okolicach ulicy Kazury 20, mężczyzna siedzący za kierownicą auta skręcił, usiłując ich potrącić
- dodał policjant.
Zaginął 37-letni Krzysztof. Może potrzebować pilnej pomocy.- W związku z realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia oraz brakiem jakiekolwiek rekcji na wezwania do zatrzymania jeden z policjantów oddał strzał ostrzegawczy w bezpiecznym kierunku z zachowaniem wszelkich procedur. Strzał i okrzyk "Policja" nie przekonały jednak mężczyzny jadącego na funkcjonariusza. Dopiero kolejny strzał i okrzyk "Stój, bo strzelam" spowodowały, że 37-latek zatrzymał samochód. Został natychmiast obezwładniony i zatrzymany – wyjaśnił Robert Koniuszy.
Szamotał się z niedźwiedzicą. Usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętamiW aucie podejrzanego policja znalazła karton z saszetkami cukru, suszarkę do rąk, 6 butli z gazem, 14 płynów do spryskiwaczy, dmuchawę do liści, nożyce do drutu, opryskiwacz ogrodowy, przedłużacz bębnowy, drabinę aluminiową, a także inne przedmioty pochodzące z kradzieży. 37-letni mężczyzna usłyszał już zarzuty. Może za nie być skazany na 10 lat więzienia. Prokuratura zastosowała wobec niego środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET