Ustalono tożsamość wszystkich ofiar karambolu na S7. Zginęło rodzeństwo
Sprawa karambolu na S7 w miejscowości Borkowo, w którym zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych, wciąż budzi emocje, szczególnie że ustalono już wiek wszystkich ofiar i okoliczności, w jakich znaleźli się wtedy na drodze. Mateusz M., sprawca wypadku, nie przyznaje się do winy. Jego samochód przeszedł szczegółowe badania, których wyniki we wtorek ujawniła Prokuratura Rejonowa w Pruszczu Gdańskim. Szczegółowo przebadano także telefon 37-latka, ponieważ pojawiły się podejrzenia, że może być wyjaśnieniem przyczyn tragedii.
Karambol na S7. Znamy opinie biegłego
Od piątkowego wieczoru do mediów trafiają kolejne, nowe informacje na temat tragicznego w skutkach karambolu, do którego doszło około godziny 23:00 18 października na trasie S7 w miejscowości Borkowo. W wyniku karambolu zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Do identyfikacji dwójki ofiar potrzebna była analiza DNA.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku przekazał, że sprawdzony zostanie samochód ciężarowy, który uczestniczył w karambolu. Powołany biegły z zakresu mechanoskopii miał zbadać pojazd pod kątem ewentualnych przedwypadkowych uszkodzeń, które mogłoby mieć wpływ na przebieg tej katastrofy. - Jeżeli okaże się, że pojazd był przeładowany, to będzie to dodatkowa okoliczność obciążająca dla kierującego – tłumaczył prokurator Mariusz Duszyński.
Prokuratura Rejonowa w Pruszczu Gdańskim przekazała ciężarówka przeszła już badania. - Samochód ciężarowy, który uczestniczył w karambolu na S7 został zważony w poniedziałek. Pojazd nie przekraczał norm – powiedział PAP we wtorek prokurator Wojciech Dunst. Dodał, że 37-letniemu kierowcy ciężarówki elektronicznie zatrzymano prawo jazdy. - Dzisiaj prawo jazdy zostanie zatrzymane procesowo – podkreślił prokurator.
Mateusz M. nie przyznał się do winy. Ujawniono wyniki analizy telefonu
Mateusz M., 37-letni kierowca tira, który staranował auta na S7 w Borkowie k. Gdańska, usłyszał zarzuty spowodowania katastrofy drogowej, w wyniku której zginęły cztery osoby, a 15 zostało rannych. Prokuratura złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące, jednak sąd się na to nie zgodził.
Podejrzany w trakcie przesłuchania w prokuraturze nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Odpowiadał jedynie na pytania swoich obrońców. Wiadomo też, że mężczyzna był trzeźwy, a w jego organizmie nie stwierdzono obecności substancji psychoaktywnych. Z zapisu tachografu wynika, że w chwili zderzenia z innymi pojazdami tir jechał 89 km/h. Na tym odcinku drogi dopuszczalna prędkość wynosi 80 km/h.
W mediach społecznościowych spekulowano, że karambol mógł spowodować fakt, że kierowca ciężarówki w czasie jazdy korzystał z telefonu komórkowego. Prokuratura zleciła zbadanie tej sprawy. Jednak analiza telefonu podejrzanego wykazała, że nie był on używany w trakcie tego tragicznego zdarzenia.
Borkowo. Ustalono tożsamość ofiar
Prokuratura już wcześniej przekazała, że ofiarami wypadku jest dwójka dzieci w wieku 7 i 10 lat. Niestety, po wspomnianej analizie DNA potwierdzono także tożsamość kolejnej dwójki ofiar. I to także byli nieletni. "Wśród ofiar wypadku na Obwodnicy Trójmiasta jest czwórka młodych kibiców gdańskiej Lechii powracających do domu z piątkowego meczu: 7-letni Nikodem, 10-letni Mikołaj oraz jak się dzisiaj okazało również rodzeństwo, 12-letni Tomek oraz 9-letnia Eliza" – napisało sportowe Stowarzyszenie Lwy Północy, organizujące wyjazdy na mecze Lechii.
Jak przekazał Onet, rodzeństwo było na meczu po raz pierwszy. Zabrał ich ojciec, który przeżył wypadek, ale w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala. Portal poda również, że na trasie był także autobus z młodymi kibicami Lechii, który na szczęście znajdował się kilka minut jazdy od karambolu.
Źródło: Radio ZET/PAP/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET