Ustępujący prezydent Torunia żałuje tej decyzji. "Mogłem się nie zgodzić"
- Tak. Popełniłem błędy, osłabiłem w niektórych kwestiach czujność, zabrakło też nadzoru - powiedział Michał Zaleski pytany o to, czy żałuje którejś ze swoich decyzji podjętych w kończącej się kadencji. Ustępujący prezydent Torunia w wywiadzie dla lokalnych "Nowości" wymienił w tym kontekście wycinkę drzew na Kępie Bazarowej i wybudowanie pawilonów na Bulwarze Filadelfijskim. Podkreślił też, że ataki na niego w tym czasie były "nieuczciwe i niesprawiedliwe".
Michał Zaleski po 22 latach przestanie być prezydentem Torunia. We wtorek 7 maja odbędzie się zaprzysiężenie jego następcy - Pawła Gulewskiego z Koalicji Obywatelskiej. W drugiej turze wyborów samorządowych wszystko rozstrzygało się właśnie między tą dwójką. Gulewski wygrał ze sporą przewagą, zdobywając 65 proc. głosów. Zaleski natomiast zdobył mandat radnego. Wciąż więc będzie zaangażowany w rządzenie miastem, choć już z innej pozycji. W dodatku mniej wpływowej, bo jego komitet wyborczy wprowadził do Rady Miasta tylko cztery osoby.
Michał Zaleski o wynikach wyborów w Toruniu. "Ataki na mnie były nieuczciwe i niesprawiedliwe"
Tuż przed startem nowej kadencji Zaleski udzielił wywiadu lokalnym "Nowościom". Ustępujący prezydent podkreślił, że pogodził się z wynikiem wyborów i dodał, że "to najlepsze rozstrzygnięcie, jakie mogło zapaść". - Dlaczego? Bo podjęli je mieszkanki i mieszkańcy Torunia - wyjaśnił.
- Nie odczuwam rozczarowania czy żalu, nie mam pretensji. Poddałem się ocenie torunianek i torunian, bo to oni decydowali, czy to ja będę dalej kierować miastem czy ktoś inny - skomentował Zaleski w wywiadzie. Doświadczony prezydent dodał, że wyniki wyborów uświadomiły mu " jak wielka jest dominacja polityki nad samorządnością". - W wyborach do Rady Miasta Torunia wystartowało dziewięć komitetów, w tym pięć niepolitycznych, a z nich tylko jeden, mój, wprowadził radnych. Pozostałe zostały w nich dosłownie rozjechane - powiedział.
Zaleski był pytany także o to, czy zaskoczyły go wyniki drugiej tury. - Zaskoczyło mnie, że zdobyłem tylko 35 proc. poparcia, a mój konkurent, Paweł Gulewski, aż 65 proc. W tym momencie silnie poczułem dominację partyjnej polityki oraz sygnał wysłany przez torunian: panu na stanowisku prezydenta już dziękujemy - odpowiedział w rozmowie z "Nowościami". W tym kontekście padło też pytanie o dobrowolne ustąpienie ze stanowiska. - Nie było u pana refleksji, że można było postąpić jak prezydent Krakowa Jacek Majchrowski i po prawie 22 latach rządów zrezygnować z walki o szóstą z rzędu kadencję? - dopytywali dziennikarze.
- Taka refleksja pojawiła się na początku kończącej się właśnie kadencji samorządu. Z czasem pojawiły się jednak próby "rozjechania" mnie przy użyciu różnych metod, w tym bardzo brutalnych. Dotarło do mnie, że jeśli zrezygnuję, to nie sprawdzę, czy mieszkańcy mnie chcą, czy nie i w dodatku wyjdę na takiego, który się boi i ucieka. Te ataki na mnie były nieuczciwe i niesprawiedliwe, ale uznałem, że z ich powodu nie mogę się wycofać - odpowiedział Zaleski.
Prezydent odniósł się także do pytania o to, czy żałuje którejś z decyzji podjętych w mijającej kadencji. - Tak. Popełniłem błędy, osłabiłem w niektórych kwestiach czujność, zabrakło też nadzoru - powiedział i dodał: - Mogłem zatrzymać i nie zgodzić się na wycinkę drzew na Kępie Bazarowej w skali, w jakiej została wykonana. Co do pawilonów na Bulwarze Filadelfijskim to byłem pewien, że skoro jest ponad 70 opinii i uzgodnień, to wszystko jest ok. Gdybym wnikliwiej na odpowiednim etapie przyjrzał się sytuacji, to pewnie zabiegałbym o zmianę ich lokalizacji.
Źródło: Radio ZET / "Nowości"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET