W Polsce jest już blisko 3 mln takich gospodarstw. Wkrótce mogą mieć duże problemy
Ostatnich ponad 30 lat przyniosło duże zmiany w składzie gospodarstw domowych. Przez ten czas przybyło więcej niż pół miliona lokali, w których żyje tylko jedna osoba. Większy odsetek stanowi także liczba gospodarstw dwuosobowych. Ekspert wskazał portalowi RadioZET.pl, że struktura ta nie jest jednak jednolita w całej Polsce. Jego zdaniem obecne różnice mogą wpływać znacząco na strukturę w kolejnych latach.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmieniła się liczba jednoosobowych gospodarstw domowych od 1988 roku.
- Dlaczego wzrasta liczba lokali, w których żyją jedna lub dwie osoby.
- Które zmiany demograficzne wpływają na rynek mieszkaniowy.
- Co może wpłynąć na przyszłą strukturę gospodarstw domowych w Polsce.
Demografia w sposób znaczący wpływa na skład gospodarstw domowych. Przez ostatnie dekady w związku z mniejszą liczbą rodzących się dzieci wzrasta odsetek gospodarstw jednoosobowych i dwuosobowych. Pokazuje to najnowszy raport „Polak sam w domu” przygotowany przez portal rynekpierwotny.pl.
Porównano w nim sytuację na rynku mieszkaniowym w 1988 i 2021 roku na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego. Z raportu wynika, że liczba jednoosobowych gospodarstw domowych wzrosła z 2,19 mln do 2,82 mln, natomiast mieszkań z dwoma lokatorami z 2,67 mln do 3,14 mln. Spadek o ponad 600 tys. zaliczyły gospodarstwa trzy i czteroosobowe.
Coraz więcej gospodarstw jednoosobowych w Polsce
W raporcie „Polak sam w domu” portalu rynekpierwotny.pl wskazano na przyczyny wzrostu liczby jednoosobowych gospodarstw domowych. „W ostatnim czasie o demografii mówi się sporo. Przyczyna to bardzo niskie odczyty wskaźnika dzietności. Należy jednak pamiętać, że istotną kwestią (m.in. w kontekście „mieszkaniówki”) są także mniej akcentowane zmiany liczby oraz struktury gospodarstw domowych. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl dotarli do ciekawych danych z 1988 roku, które można porównać ze znacznie nowszymi statystykami” - przekazał Andrzej Prajsnar, ekspert w raporcie.
Na wstępie wskazano, że w 2021 roku zmieniła się definicja gospodarstwa domowego. W spisach powszechnych z 1988 roku (opisywanego w dokumencie), 2002 i 2011 roku takim gospodarstwem był zespół osób (spokrewnionych lub niespokrewnionych) mieszkających i utrzymujących się wspólnie. W 2021 roku przyjęto tzw. koncepcję mieszkaniową gospodarstwa domowego. Według niej osoby mieszkające w jednym domu lub lokalu są automatycznie uważane za członków tego samego gospodarstwa domowego.
Zmiana w przepisach zmieniła postępujący trend w statystykach. W 1988 roku średnia liczba członków gospodarstwa domowego w spisie powszechnym wyniosła 3,10 osoby (wynik podobny do tego z 1978 roku). W 2002 roku było już to 2,84 osoby, w 2011 2,82 osoby (3,05 osoby po przeliczeniu według nowej definicji z 2021 roku), a 2,99 osoby w 2021 roku według nowej definicji (ok. 2,75 osoby według poprzednich przepisów).
Przyszłość gospodarstw domowych
Zapytaliśmy eksperta portalu rynekpierwotny.pl Andrzeja Prajsnara o przyszłość struktury mieszkaniowej Polaków. „Warto mieć świadomość, że struktura gospodarstw domowych jest niejednolita na terenie całego kraju. Niejednolite będą też jej przyszłe zmiany. Przykładowo, na obszarze gmin podmiejskich z największych aglomeracji mieszka jeszcze stosunkowo dużo większych i młodszych gospodarstw domowych. Mowa o rodzicach z niepełnoletnimi dziećmi. Istnieje jednak spore prawdopodobieństwo, że za 15 lat - 20 lat duża część tych rodziców (po usamodzielnieniu dzieci) wróci np. do Warszawy, Wrocławia i Poznania kupując tam lokum - znacznie mniejsze niż dom” - przekazał portalowi RadioZET.pl ekspert.
Zdaniem Andrzeja Prajsnara zjawisko to może kształtować relacje demograficzne i cenowe między np. Warszawą, Wrocławiem i Poznaniem oraz gminami podmiejskimi. „Podobny wzorzec migracji może dotyczyć również mniejszych ośrodków miejskich. Trzeba w tym kontekście pamiętać, że suburbanizację widzimy też pod takimi miastami jak przykładowo Stalowa Wola, Gniezno, Piła, Ostrołęka oraz Konin. Częstsze powroty z terenów podmiejskich prawdopodobnie zmniejszą spadki liczby gospodarstw domowych w wielu miastach. Natomiast pamiętajmy, że wracające gospodarstwa będą mniejsze (zredukowane o dorosłe już dzieci)” - dodał Prajsnar.
Dodatkowo duże i część średnich ośrodków miejskich wciąż zasilane będą imigracją zarobkową. To dodatkowo może zwiększyć poziom zainteresowania mniejszymi metrażami mieszkań. Wskazano również na to, że na terenach wiejskich i w mniejszych miastach daleko od metropolii liczba gospodarstw będzie spadać najszybciej, a struktura będzie dążyła w stronę jedno i dwuosobowych gospodarstw domowych. Zdaniem eksperta portalu rynekpierwotny.pl uwidocznić się może problem, „o którym jeszcze dość rzadko mówi się w Polsce”, którym będzie nadmetraż, szczególnie na wsiach. Ponadto na tak duże domy nie będzie w przyszłości popytu.
Źródło: Radio ZET/rynekpierwotny.pl/GUS
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET