Stanęła w Smoczej Jamie i szuka tajemnic. Ta technologia zaskoczyła świat w Egipcie
Pod Smoczą Jamą stanęła niepozorna czarna skrzynia, która może pomóc odkryć sekrety ukryte pod Wawelem. Naukowcy nie wykluczają, że pod wzgórzem znajdują się nieznane pustki, średniowieczne konstrukcje, a nawet kolejna jaskinia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie technologie wykorzystano do badania Wawelu.
- Dlaczego promieniowanie mionowe jest przydatne w archeologii.
- Co odkryto wcześniej dzięki technologii mionowej.
- Które obiekty mogą zostać zlokalizowane pod Wawelem.
Naukowcy badają podziemia Zamku Królewskiego z pomocą promieniowania kosmicznego
W Smoczej Jamie na Wawelu w Krakowie stanęła wyjątkowa czarna skrzynia. Znajdują się w niej specjalne detektory promieniowania kosmicznego wypożyczone z politechniki w Lozannie. Badacze wykorzystają nowoczesną technologię, by bez kopania w ziemi sprawdzić, co kryje się pod Zamkiem Królewskim.
Monika Kamińska, kierownik działu archeologii, która koordynuje projekt, wyjaśnia, że wzgórze jest skanowane promieniowaniem mionowym. - To najnowocześniejsza technika nieinwazyjnego obrazowania. Możemy więc sprawdzić teren bez wbijania łopaty w ziemię. Dla nas, jako archeologów, jest to bardzo ważne, bo może dać nam pewne wytyczne co do przyszłych prac terenowych - mówi.
- Na Wawelu możemy spodziewać się dosłownie wszystkiego. Jeszcze do niedawna były odkrywane nowe kościoły, na pewno jest jeszcze wiele struktur murowanych, których lokalizacje znamy. Natomiast jeśli chodzi o obiekty z wczesnego średniowiecza, to możemy spodziewać się wielu niespodzianek - dodaje.
Zamek Królewski na Wawelu jest jednocześnie pierwszym obiektem w Polsce, który zostanie przebadany nowoczesną metodą. - Wcześniej dzięki tej technologii została odkryta pustka w Piramidzie Cheopsa. Niewykluczone, że znajdziemy nawet drugą Smoczą Jamę - mówi Monika Kamińska.
Jak działa skanowanie promieniowaniem mionowym?
Badania prowadzi firma Muotech, jej prezes Naomi Zabari wyjaśnia, że w skrzyni znajduje się detektor promieniowania kosmicznego. - Ono jest nieszkodliwe i pozwala zmierzyć, ile cząstek, tzw. mionów, dociera do nas z różnych kierunków. Dzięki temu wiemy, jaka jest gęstość materiału, przez który przechodzą - mówi.
Ekspertka tłumaczy, że miony są wszędzie wokół nas. - Każdej minuty na metr kwadratowy pada ich około 10 tys. [...] Im głębiej w ziemię, tym jest ich mniej, bo są po prostu absorbowane [...] Wiemy więc, ile mionów powinno padać na nasz detektor w danym czasie. Jeżeli będzie ich mniej, to znaczy, że gdzieś jest pustka, którą będziemy w stanie dokładnie zlokalizować - dodaje.
Technologia pozwala na wykrycie nie tylko pustych przestrzeni, ale też większych, gęstych obiektów. Jeśli więc w podziemiach zamku znajduje się skrzynia ze skarbem, badacze będą w stanie ją zlokalizować. Badanie nie pozwala jednoznacznie określić materiałów, przez które przechodzą cząstki, daje jednak naukowcom pole do interpretacji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET