Stanęła w Smoczej Jamie i szuka tajemnic. Ta technologia zaskoczyła świat w Egipcie

2 min. czytania
23.10.2026 15:07
Obserwuj nas na Google

Pod Smoczą Jamą stanęła niepozorna czarna skrzynia, która może pomóc odkryć sekrety ukryte pod Wawelem. Naukowcy nie wykluczają, że pod wzgórzem znajdują się nieznane pustki, średniowieczne konstrukcje, a nawet kolejna jaskinia.

Promieniowanie kosmiczne
fot. Artur Rakowski / ArtService / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie technologie wykorzystano do badania Wawelu.
  • Dlaczego promieniowanie mionowe jest przydatne w archeologii.
  • Co odkryto wcześniej dzięki technologii mionowej.
  • Które obiekty mogą zostać zlokalizowane pod Wawelem.

Naukowcy badają podziemia Zamku Królewskiego z pomocą promieniowania kosmicznego

W Smoczej Jamie na Wawelu w Krakowie stanęła wyjątkowa czarna skrzynia. Znajdują się w niej specjalne detektory promieniowania kosmicznego wypożyczone z politechniki w Lozannie. Badacze wykorzystają nowoczesną technologię, by bez kopania w ziemi sprawdzić, co kryje się pod Zamkiem Królewskim. 

Monika Kamińska, kierownik działu archeologii, która koordynuje projekt, wyjaśnia, że wzgórze jest skanowane promieniowaniem mionowym. - To najnowocześniejsza technika nieinwazyjnego obrazowania. Możemy więc sprawdzić teren bez wbijania łopaty w ziemię. Dla nas, jako archeologów, jest to bardzo ważne, bo może dać nam pewne wytyczne co do przyszłych prac terenowych - mówi. 

- Na Wawelu możemy spodziewać się dosłownie wszystkiego. Jeszcze do niedawna były odkrywane nowe kościoły, na pewno jest jeszcze wiele struktur murowanych, których lokalizacje znamy. Natomiast jeśli chodzi o obiekty z wczesnego średniowiecza, to możemy spodziewać się wielu niespodzianek - dodaje. 

Redakcja poleca

Zamek Królewski na Wawelu jest jednocześnie pierwszym obiektem w Polsce, który zostanie przebadany nowoczesną metodą. - Wcześniej dzięki tej technologii została odkryta pustka w Piramidzie Cheopsa. Niewykluczone, że znajdziemy nawet drugą Smoczą Jamę - mówi Monika Kamińska. 

Jak działa skanowanie promieniowaniem mionowym?

Badania prowadzi firma Muotech, jej prezes Naomi Zabari wyjaśnia, że w skrzyni znajduje się detektor promieniowania kosmicznego. - Ono jest nieszkodliwe i pozwala zmierzyć, ile cząstek, tzw. mionów, dociera do nas z różnych kierunków. Dzięki temu wiemy, jaka jest gęstość materiału, przez który przechodzą - mówi. 

Ekspertka tłumaczy, że miony są wszędzie wokół nas. - Każdej minuty na metr kwadratowy pada ich około 10 tys. [...] Im głębiej w ziemię, tym jest ich mniej, bo są po prostu absorbowane [...] Wiemy więc, ile mionów powinno padać na nasz detektor w danym czasie. Jeżeli będzie ich mniej, to znaczy, że gdzieś jest pustka, którą będziemy w stanie dokładnie zlokalizować - dodaje. 

Technologia pozwala na wykrycie nie tylko pustych przestrzeni, ale też większych, gęstych obiektów. Jeśli więc w podziemiach zamku znajduje się skrzynia ze skarbem, badacze będą w stanie ją zlokalizować. Badanie nie pozwala jednoznacznie określić materiałów, przez które przechodzą cząstki, daje jednak naukowcom pole do interpretacji.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET