W tej parafii pierwsza komunia wygląda inaczej. "Zaczynają się dziać cuda"
Poznańska parafia Imienia Jezus udowadnia, że pierwsza komunia nie zawsze musi wiązać się ze stresem. “Kiedy przestajemy kontrolować, zaczynają dziać się cuda” – mówi ks. Radek Rakowski. Chodzi o tzw. komunię indywidualną. Na czym polega taki sakrament?
- W parafii Imienia Jezus w Poznaniu dzieci przystępują do pierwszej komunii przez cały rok.
- Tu nie ma zbierania pieczątek ani grupowych przygotowań.
- Na czym polega komunia indywidualna?
Jak wygląda komunia indywidualna?
Pierwsza komunia święta bardzo często wiąże się ze stresem, a nawet traumą dla dziecka. Nauka modlitw na zaliczenie, pierwsza spowiedź: to wszystko dzieci robią razem, a przecież każde z nich jest inne. Dlatego parafia Imienia Jezus w Poznaniu umożliwia dzieciom przystąpienie do komunii wtedy, gdy czują się gotowe.
“Nie wiem, dlaczego komunie organizowane są akurat w maju. W naszej parafii postanowiliśmy, że nie będziemy organizowali grupowych komunii, podczas których dzieci przystępują pierwszy raz do Eucharystii z całą klasą”– tłumaczy w rozmowie z PAP proboszcz parafii ks. Radek Rakowski.
Zamiast tradycyjnego, systemowego przygotowania, możliwe są osobiste spotkania księdza z dzieckiem i rodziną. Podczas takich spotkań duchowny tłumaczy, na czym właściwie polega pierwsza komunia.
Skąd pomysł wprowadzenia indywidualnej komunii? “Dzieci przychodzą, bo chcą”
Jak wyjaśnia ks. Rakowski, takie przygotowanie do sakramentu pomaga dzieciom wstąpić w sposób naturalny we wspólnotę parafialną.
“Zacząłem się zastanawiać, co zrobić, żeby te dzieci nie znikały. Nie chciałem tworzyć jakiegoś sztucznego tworu: specjalnej grupy pierwszokomunijnej, która po przyjęciu sakramentu przestanie istnieć. Rodzice mogą zgłosić się w dowolnym momencie roku – bez presji terminów czy wymogów obecności na katechezach. Nie mamy grupowych przygotowań, zbierania pieczątek ani podpisów będących dowodem, że dziecko odbyło pierwszą spowiedź, czy zaliczyło udział w niedzielnej mszy” – wyjaśnia ks. Rakowski.
Takie podejście przynosi efekty.
“Kiedy uwierzymy w końcu, że w parafii możemy naprawdę być wspólnotą, że ja jako ksiądz nie muszę nikogo kontrolować i sprawdzać pieczątek, wtedy zaczynają dziać się cuda. Znika lęk, znikają formułki, wierszyki na cześć księdza, znika sztuczność i sztywność w relacjach. No i dzieci nie znikają po białym tygodniu, tylko są zwyczajnie częścią wspólnoty, podobnie jak rodzice. Przychodzą, bo chcą, a nie, bo ktoś sprawdza pieczątki” – podkreśla duchowny.
Źródlo: Radio ZET/PAP/dziendobrytvn.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET