Ten wypadek wstrząsnął Polską. Sąd zaskakuje: "jaskrawy kolor" bmw i ryk silnika
Sąd Apelacyjny w Warszawie złagodził w marcu br. karę dla sprawcy wstrząsającego wypadku z ulicy Sokratesa. Portal brd24.pl dotarł do zaskakującego uzasadnienia wyroku, w którym sędziowie tłumaczą, że pieszy mógł dostrzec "jaskrawe" auto. Oparli się też na zeznaniu świadka, który zeznał, że już z daleka było słychać hałas silnika zbliżającego się bmw.
Sąd złagodził w marcu 2023 roku karę Krystianowi O., który jadąc ponad 126 km/godz. potrącił w swoim pomarańczowym bmw pieszego na ulicy Sokratesa w Warszawie. Pieszy szedł z żoną i dzieckiem. Mężczyzna zginął tragicznie, a o wypadku było głośno na całą Polskę.
Do wypadku na przejściu dla pieszych na warszawskich Bielanach doszło 20 października 2019 roku. Sąd obniżył karę więzienia do siedmiu lat i sześciu miesięcy, a w pozostałej części utrzymał w mocy zaskarżony wyrok sądu I instancji.
Warszawa. Wypadek na Sokratesa wstrząsnął Polską. Wyrok zaskakuje
Sędziowie uznali, że kierowca bmw przekroczył o ok. 76 km/h dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym. Z uzasadnienia wyroku, do którego dotarł branżowy serwis Brd24.pl, wynika jednak, że częściowo odpowiedzialność za wypadek ponosi również potrącony na śmierć pieszy. "Z nagrania widzimy, że pieszy przechodzi, nagle się zatrzymuje i podejmuje manewr cofnięcia poprzez próbę odskoku. Na monitoringu jest to dobrze uwidocznione" – napisano w uzasadnieniu wyroku, cytowanym przez Brd24.pl.
Zdaniem sądu pieszy "miał możliwość zauważenia zbliżającego się w jego kierunku samochodu kierowanego przez oskarżonego". Co zadziwiające, podkreślono, że pojazd wyróżniał się "nie tylko bardzo agresywnym stylem jazdy, ale i jaskrawym kolorem". Z kolei pokrzywdzony miał nie zachować w pełni szczególnej ostrożności przy przechodzeniu przez jezdnię - w niewielkim stopniu przyczynił się do zaistnienia wypadku.
"Pamiętam ten hałas. Przeraziła mnie pewność wejścia na ulicę"
Drugi aspekt, który zaskakuje w wyroku łagodzącym karę, to oparcie sądu na zeznaniu świadka. Stwierdził on, że odpowiednio wcześnie słyszał hałas zbliżającego się bmw. Zasugerował tym samym, że pieszy miał więcej czasu na reakcję.
"Świadek ten m.in. powiedział, że «Pamiętam ten hałas, jaki się pojawił w związku z nadjeżdżaniem samochodu, był głośny, przejmujący, zwróciłem uwagę na ten hałas. Później moja uwaga zaczęła się koncentrować między tymi ludźmi na przejściu a samochodem […] Przeraziłem się, bo widziałem, że ci ludzie się chyba nie zatrzymują, a ten samochód również nie zdąży się zatrzymać […] wówczas byłem po przeciwległej stronie przejścia, jeszcze na chodniku […] 5-7 metrów od przejścia […] to wejście tej rodziny na ulice było dosyć takie pewne i energiczne. Przeraziła mnie ta pewność wejścia na ulicę w związku z tym hałasem, który nagle się pojawił. […] Nie zaobserwowałem żadnych ruchów pieszych dotyczących tego, czy oni sprawdzają, co się dzieje na pasie obok»" – czytamy w zeznaniach świadka, na których oparł się sąd.
Rodzina zmarłego liczy na prokuratora generalnego
Adwokat Marta Zakrzewska, która reprezentowała rodzinę ofiary wypadku, mówiła po wyroku, że nadal nie realizuje on poczucia sprawiedliwości zarówno jej klientów, jak i przeciętnego użytkownika ruchu drogowego. – Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z takim środkiem jak skarga nadzwyczajna i niewątpliwie liczymy tutaj na zaangażowanie prokuratora generalnego (Zbigniewa Ziobro – red.), który może złożyć również kasację w tej sprawie […] Myślę, że wolą moich mocodawców jest sięgnięcie po wszelkie możliwe środki prawne, aby na kanwie tej sprawy zmienić prawo – powiedziała po wyjściu z sali rozpraw.
– Dziecko straciło ojca, żona straciła męża, rodzice stracili syna. Dla nas czas stanął w miejscu właśnie na tym przejściu dla pieszych […] Jakikolwiek zapadłby wyrok, dla nas nie będzie sprawiedliwy – mówiła po ogłoszeniu wyroku dziennikarzom Anna Gadomska, ciocia mężczyzny, który zginął na pasach.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET