Kierowca pod wpływem narkotyków. Ratusz rozważa zerwanie umowy z przewoźnikiem
Kierowca autobusu, który we wtorek uderzył w cztery zaparkowane auta, był pod wpływem substancji odurzających. Jak poinformował asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznego Policji, tester wskazał w tym przypadku na meta-amfetaminę. To już drugie podobne zdarzenie z udziałem kierowcy pracującego dla firmy Arriva. Ratusz oczekuje wyjaśnień i rozważa zerwanie umowy z przewoźnikiem.
Policjanci otrzymali zgłoszenie około godz. 10.30. Do wypadku doszło na ul. Klaudyny na warszawskich Bielanach. Kierowca miejskiego autobusu linii 181 uderzył tam w cztery zaparkowane pojazdy oraz latarnię. Jedna osoba, pasażerka autobusu, została z ogólnymi potłuczeniami przewieziona do szpitala.
Kierowca był trzeźwy, teraz okazuje się jednak, że prowadził pod wpływem środków odurzających.
Autobus wjechał w trzy auta i uszkodził latarnię. Jedna osoba rannaWypadek na warszawskich Bielanach. Kolejny kierowca pod wpływem amfetaminy
"Policjanci sprawdzili trzeźwość kierowcy, to badanie dało wynik ujemny. Prowadzący autobus 25-latek został także poddany badaniu na zawartość innych substancji odurzających. Tester wskazał w tym przypadku na meta-amfetaminę. W związku z powyższym kierowca autobusu został przez policjantów zatrzymany" – poinformował asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznego Policji.
Jednocześnie podkreślił, że to zdarzenie wskazuje na problem nadzoru nad kierowcami pozostający w gestii samego przewoźnika.
Samolot spadł na posesję, uderzył w garaż. Pilot sam opuścił maszynęRatusz rozważa zerwanie umowy z Arrivą. "To firma transportowa ponosi odpowiedzialność za swoich ludzi"
To już drugie podobne zdarzenie z udziałem kierowcy miejskiego autobusu, będącego pod wpływem narkotyków, pracującego dla firmy Arriva. 25 czerwca kierowca autobusu linii 186 spowodował wypadek na moście Grota-Roweckiego, w którym zginęła pasażerka, a czworo innych pasażerów zostało ciężko rannych. Tomasz U., który kierował autobusem, był pod wpływem amfetaminy. Został aresztowany.
Należy mieć na uwadze, że usługi transportowe w zakresie przewozu osób świadczy wiele firm. Są to zarówno firmy obsługujące linie miejskie, transport krajowy i przewozy regionalne. Policjanci kontrolują wyrywkowo te pojazdy i kierowców na trasach. Jednak to na pracodawcach spoczywa obowiązek sprawdzenia, w jakim stanie ich pracownicy siadają za kierownicą pojazdów. To firma transportowa ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za swoich ludzi
– zaznaczył Mrozek.
Jak poinformowała rzeczniczka warszawskiego ratusza Karolina Gałecka, rozważane jest zerwanie kontraktu z przewoźnikiem.
"Przewoźnik Arriva Polska został pilnie wezwany do Roberta Soszyńskiego, zastępcy prezydenta Warszawy. Jeżeli potwierdzą się informacje o obecności substancji psychoaktywnych u kierowcy, rozważymy zerwanie umowy z przewoźnikiem" - przekazała Karolina Gałecka.
"ZTM, jak i operatorzy nie mają uprawnień do kontroli pracowników na obecność środków odurzających"
Jak przekazał we wtorek po południu Tomasz Kunert, ZTM wezwał firmę Arriva w trybie pilnym o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w sprawie wtorkowego wypadku. "Rozważamy zerwanie zawartej z firmą Arriva umowy o świadczenie usług przewozowych" – przekazał Kunert.
Jednocześnie ZTM w wydanym przez siebie komunikacie zapewniło, że cały czas trwają kontrole w zajezdniach przewoźników, które ZTM rozpoczął po wypadku na moście Grota-Roweckiego.
Nasi pracownicy sprawdzają dochowywanie procedur, dotyczących sprawdzania stanu technicznego pojazdów i kontroli pracowników. Z uzyskanych od przedstawicieli firmy Arriva informacji wynika, iż kierowca, który spowodował wypadek na ulicy Klaudyny, przed wyjazdem w trasę i później, na miejscu zdarzenia, został sprawdzony pod kątem trzeźwości – w obu przypadkach testy dały wynik negatywny
– podał ZTM.
ZTM dodał też, że kierowca miał ważne wszystkie badania, wymagane przed dopuszczeniem do pracy. Został, zgodnie z wymaganiami ZTM zawartymi w postępowaniu przetargowym, zatrudniony na pełen etat, na umowie o pracę. Złożył też oświadczenie, że nie pracuje u innego operatora.
Przypominamy, że zarówno ZTM, jak i operatorzy nie mają uprawnień do kontroli pracowników na obecność w organizmie środków odurzających. Jeśli zachodzą podejrzenia co do stanu pracownika, wzywana jest Policja, która na miejscu przeprowadza odpowiednią kontrolę
– przekazał Kunert.
RadioZET.pl/PAP/Twitter
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET