`

Wielka kontrola sanepidu w całym kraju. "Realizuje się najgorszy scenariusz"

3 min. czytania
01.04.2025 11:58
Obserwuj nas na Google

Główny Inspektorat Sanitarny od wtorku przeprowadza ogólnopolską kontrolę kart szczepień wszystkich dzieci w całym kraju. To odpowiedź m.in. na niedawne przypadki zachorowań na błonicę. - Realizuje się teraz najgorszy scenariusz, osoby niezaczepione chorują i przenoszą chorobę na swoje otoczenie - mówił w rozmowie z Polsat News szef GIS Paweł Grzesiowski, tłumacząc, jak będzie wyglądała i ile potrwa cała akcja.

GIS
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER (zdjęcie ilustracyjne)
  • Ogólnopolska kontrola kart szczepień wszystkich dzieci w Polsce ruszyła we wtorek. Przeprowadza ją Główny Inspektorat Sanitarny
  • To efekt m.in. niedawnych przypadków zachorowań na błonicę. Inspektorzy chcą sprawdzić 7,5 mln kart w 10 tys. punktów szczepień w całym kraju
  • - To gigantyczna akcja, która ma na celu poznanie rzeczywistych danych na temat uodpornienia polskiego społeczeństwa - wyjaśniał szef GIS dr Paweł Grzesiowski

Ogólnopolska kontrola sanepidu. Sprawdzą karty szczepień dzieci

We wtorek rusza wielka kontrola Głównego Inspektoratu Sanitarnego, który sprawdzi karty szczepień dzieci w całym kraju. Akcja jest ściśle skoordynowana, choć niełatwa do przeprowadzenia - chodzi bowiem łącznie o 10 tysięcy rozproszonych punktów szczepień i ok. 7,5 miliona dokumentów. Szczegóły streścił w rozmowie z Polsat News szef GIS, epidemiolog dr Paweł Grzesiowski.

Przypomniał, że jest to o tyle trudna operacja, że karty szczepień w Polsce są papierowe, czyli nie ma "żadnego systemu elektronicznego, który pozwoliłby na sprawdzenie, ile dzieci w Polsce jest, a ile nie". - To gigantyczna akcja, która ma na celu poznanie rzeczywistych danych na temat uodpornienia polskiego społeczeństwa, tak należy o tego podchodzić: ten, kto jest zaszczepiony, jest uodporniony - mówił Grzesiowski, tłumacząc też powody całego przedsięwzięcia.

Redakcja poleca

- Jak pokazują ostatnie tygodnie, mieliśmy przypadki błonicy w Polsce, krztusiec w zeszłym roku na bardzo wysokim poziomie, czy odra, która wybucha w niewielkich ogniskach właściwie przez cały czas. A więc mamy teraz można powiedzieć realizację tego najgorszego scenariusza, gdy osoby nieszczepione chorują i przenoszą chorobę na swoje otoczenie - wyjaśniał. Poinformował też, że kontrola potrwa trzy miesiące.

Zapytany o to, czego się spodziewała, odparł, że "może być nawet gorzej niż myślimy". Zwrócił uwagę, że w oficjalnych statystykach figuruje ok. 90 tys. rodzin zidentyfikowanych jako "uchylające się od szczepień", czyli "takie, które nie podając przyczyny nie zgodziły się na szczepienia". Zeszłoroczna kontrola NIK, choć dotyczyła wybranych punktów przyjmowania preparatów ochronnych, wykazała, że wartości te mogą być wyższe nawet o 30 proc.

Grzesiowski o lekarzach-antyszczepionkowcach: nie powinni wykonywać zawodu

Co dalej? Z informacji podanych przez Grzesiowskiego wynika, że po trzymiesięcznej akcji nastąpi drugi etap, czyli GIS nawiąże wówczas kontakt z rodzinami niezaszczepionych dzieci. Pomoże to w ustaleniu, czy dane dziecko powinno jak najszybciej przyjąć dawkę ochronną oraz jakie są rzeczywiste powody uchylania się przed tm obowiązkiem.

- Wiele rodzin nie szczepi dzieci, nie dlatego, że są antyszczepionkowcami, tylko dlatego, że nie trafili na lekarza, który byłby w stanie przekonań ich o tym, że szczepienia są konieczne - przekonywał szef GIS. W rozmowie pojawił się też wątek lekarzy, którzy są sceptyczni wobec szczepień. Zdaniem Grzesiowskiego taka osoba powinna zostać pozbawiona prawa do wykonywania zawodu medyka.

Mamy takie punkty, gdzie ponad 90 proc. dzieci objętych opieką jest zaszczepionych, a po drugiej stronie mamy skrajności i zaledwie 20 proc. takich dzieci, więc ewidentnie coś tu nie gra, Nie mówię tutaj od razu, że lekarz jest antyszczepionkowcem, ale coś widocznie się wydarzyło, że nie jest to ewidentnie zachęcająca do szczepień osoba - dr Paweł Grzesiowski

W rozmowie z Polsat News Grzesiowski przypomniał też, że w Polsce obowiązują kary za niezaszczepienie dziecka bez wyraźnej i uzasadnionej przyczyny. Podkreślił też, że choć same kontrole nie będą skutkować mandatami, to w przypadku, jeśli po weryfikacji okaże się, że nie ma przeciwwskazania do zaszczepienia dziecka, a dotychczas do tego nie doszło, wówczas inspektorzy GIS będą "zmuszeni zgodnie z polskim prawem zawnioskować o ukaranie".

Źródło: Radio ZET/Polsat News

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET