`

Wojewoda kujawsko-pomorski chce wyjaśnień od UMK w Toruniu. "Skandaliczne słowa"

3 min. czytania
07.10.2024 12:53
Obserwuj nas na Google

Wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel skierował pismo do rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w którym domaga się "stanowczego odcięcia od słów szkalujących pracę innych osób". Chodzi o wypowiedź prorektora uczelni dr. hab. Radosława Sojaka, który w Polskim Radiu PiK stwierdził, że uruchomienie kierunku lekarskiego na Politechnice Bydgoskiej to "przede wszystkim projekt polityczny". "Zastanawia to, że u władz UMK w Toruniu wątpliwości wzbudza kształcenie lekarzy na Politechnice, a nie w szkole wyższej prowadzonej przez fundację Ojca Tadeusza Rydzyka" - skomentował wojewoda.

Michał Sztybel na inauguacji roku akademickiego na Politechnice Bydgoskiej
fot. Adam Juszkiewicz/REPORTER

Prorektor UMK w Toruniu o kształceniu lekarzy na Politechnice Bydgoskiej

Wojewoda kujawsko-pomorski zareagował na słowa prorektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu dr. hab. Radosława Sojaka, które ten wypowiedział na antenie Polskiego Radia PiK. - Mamy bardzo poważne wątpliwości co do tego, jakiej jakości studia będzie w stanie zaoferować Politechnika Bydgoska ze względu na dostęp do kadry i infrastruktury. Wydaje nam się, że to jednak jest cały czas przede wszystkim projekt polityczny i jest on raczej projektem - mimo tego, że rusza - niż rzeczywistością - powiedział prorektor UMK.

Słowa te dotyczą uruchomienia od tego roku kierunku lekarskiego na Politechnice Bydgoskiej i zostały ostro skrytykowane przez Michała Sztybla. Wojewoda skomentował je m.in. w swoich mediach społecznościowych. "Zastanawia to, że u władz UMK w Toruniu wątpliwości wzbudza kształcenie lekarzy na Politechnice, a nie w szkole wyższej prowadzonej przez fundację ojca Tadeusza Rydzyka" - napisał Sztybel.

Redakcja poleca

"W związku z, w mojej ocenie, skandalicznymi słowami prorektora UMK podważającymi wiarygodność: uczelni, naukowców, współpracujących szpitali, nowych szpitali i członków Rządu RP i Państwowej Komisji Akredytacyjnej, wystosowałem list do rektora UMK z zapytaniem, czy to oficjalne stanowisko UMK i rektora" - czytamy we wpisie wojewody.

Wojewoda domaga się "odcięcia od słów szkalujących pracę innych osób"

We wspomnianym piśmie Sztybel zwraca się do rektora prof. dr. hab. Andrzeja Tretyna z prośbą o zajęcie "jednoznacznego stanowiska" w sprawie. "Dla dobra współpracy i rozwoju środowiska naukowego w całym województwie proszę o stanowcze odcięcie od słów szkalujących pracę innych osób" - czytamy w dokumencie.

Zdaniem wojewody słowa prorektora UMK "podważają zaufanie" do działań rządu. Sztybel podkreślił, że Politechnika Bydgoska otrzymała zgodę na kształcenie od ministra nauki, a także został jej przyznany limit przyjęć studentów przez ministerstwo zdrowia. Uczelnia spełniła przy tym wymagania Państwowej Komisji Akredytacyjnej.

"W odniesieniu do kwestii infrastruktury, jestem przekonany, że Pan Rektor zgodzi się, iż placówki takie jak 10. Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką w Bydgoszczy, Regionalny Szpital Specjalistyczny im. dr. Władysława Biegańskiego w Grudziądzu oraz Wielospecjalistyczny Szpital Miejski im. dr. Emila Warmińskiego w Bydgoszczy stanowią odpowiednią bazę kliniczną dla kształcenia przyszłych medyków" - podsumował wojewoda.

Konflikt Bydgoszczy z Toruniem wciąż trwa

Przypomnijmy, że UMK prowadzi w Bydgoszczy Collegium Medicum, zajmujące się właśnie kształceniem lekarzy. Toruńska uczelnia na razie nie odpowiedziała na pismo wojewody. Z kolei Politechnika Bydgoska o kierunek lekarski starała się już od dłuższego czasu. Otrzymała zgodę na uruchomienie tego kierunku jeszcze za czasów poprzedniego ministra Przemysława Czarnka, mimo negatywnej opinii Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Nowy minister Dariusz Wieczorek objął ją ponownym audytem i tym razem udało się spełnić wymagania, dzięki czemu możliwe było uruchomienie w tym roku kierunku lekarskiego na Politechnice Bydgoskiej.

To już kolejny bydgosko-toruński spór w ostatnim czasie. Napięcie między obydwoma miastami narosło na przełomie sierpnia i września, kiedy sejmik województwa kujawsko-pomorskiego zaapelował do rządu, by w Koncepcji Rozwoju Kraju 2050 uwzględnić Toruń i Bydgoszcz jako dwubiegunową metropolię. Bydgoszcz nie chciała jednak iść w parze z Toruniem, uznając, że sama może ubiegać się o miano metropolii. Prezydent Rafał Bruski zarzucił nawet władzom województwa, że te działają "wbrew jednoznacznemu stanowisku władz miasta". Miesiąc później wybuchł kolejny spór, tym razem dotyczący połączenia ze sobą wojewódzkich ośrodków medycyny pracy w Toruniu, Bydgoszczy i Włocławku. Tym razem również protestowała strona bydgoska, która nie zgadzała się, by siedziba połączonych ośrodków znajdowała się w Toruniu.

Źródło: Radio ZET / KP UW

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET