„Wojna o papugi" w Katowicach, 130 ptaków wywiezionych. W akcji policja i prokuratura
Awantura i wyzwiska podczas policyjnej akcji w Katowicach. Z lokalnej papugarni wywieziono 130 ptaków, a fundacja opublikowała wstrząsający raport o ich stanie. Papugarnia nie pozostała dłużna - oskarża aktywistów o „chaotyczne łapanie” zwierząt i narażenie ich na stres. Zapowiada też zawiadomienie do prokuratury.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były powody interwencji w katowickiej papugarni.
- Co wykazała opinia biegłego dotycząca warunków utrzymania papug.
- Dlaczego pracownicy papugarni sprzeciwiali się interwencji.
- Które konflikty personalne wpływają na tę sytuację.
„Wojna o papugi" w Katowicach
W Katowicach trwa „wojna o papugi". Jeszcze w zeszłym roku prokuratura rozpoczęła dochodzenie dotyczące nieprawidłowej opieki nad ptakami w jednej z papugarni na terenie miasta. „Z uzyskanej w toku postępowania opinii biegłego wynikało, że ptaki przetrzymywane mogą być w niewłaściwych warunkach, a ich zabezpieczenie jest niezbędne do przeprowadzenia szczegółowych badań i oceny ich stanu" - podała prokuratura.
W efekcie w poniedziałek 11 maja na terenie papugarni pojawiła się policja wraz z inspektorem weterynarii, który przeprowadził kontrolę. Ostatecznie z placówki odebrano 130 ptaków, które trafiły pod opiekę fundacji, zajmującej się jej ratowaniem, a sama papugarnia została zamknięta do odwołania. Jako powód takich działań podano nieprawidłową opiekę nad zwierzętami.
- Obecnie prowadzone będą kolejne czynności procesowe, w tym sporządzenie dalszej opinii biegłego dotyczącej wszystkich zabezpieczonych ptaków. Dalsze decyzje w tej sprawie zostaną podjęte po zgromadzeniu całości materiału dowodowego - powiedział podkom. Dominik Michalik, oficer prasowy KMP w Katowicach.
Kontrola w „napiętej atmosferze"
„To, co zastaliśmy na miejscu, zostanie z nami na długo" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez fundację, która przejęła papugi pod opiekę. „Widok ptaków - ich kondycja, zachowanie, stan zdrowia - łamie serce każdej osobie, która choć raz miała do czynienia z tymi niezwykłymi, wrażliwymi istotami" - dodano.
W oświadczeniu przekazano też, że interwencja w papugarni przebiegała w „napiętej atmosferze". Wolontariusze mieli spotykać się z falą wyzwisk i agresji słownej ze strony pracowników obiektu. „Mimo to nikt się nie wycofał, bo kiedy chodzi o życie i dobro zwierząt, nie ma miejsca na krok w tył" - czytamy.
Fundacja zwraca też uwagę, że nie jest to sprawa, która „zaczęła się wczoraj". „Ciągnie się od wielu miesięcy. To miesiące zgłoszeń, analiz, prób działania i czekania na moment, w którym możliwe będzie podjęcie zdecydowanych kroków" - podano.
Oświadczenie papugarni
Osobne oświadczenie w sprawie wydała papugarnia, która kategorycznie nie zgadza się z działaniami podjętymi przez służby i fundację. „Od lat prowadzimy działalność fundacyjną, której celem jest pomoc porzuconym, niechcianym oraz ciężko chorym ptakom. Trafiają do nas zwierzęta w bardzo złym stanie, często wymagające natychmiastowej pomocy i specjalistycznej opieki. Wielokrotnie są to przypadki skrajnego zaniedbania, a nawet stany agonalne. Mimo ogromnych kosztów leczenia, rehabilitacji i utrzymania, wszystkie działania finansujemy z własnych środków" - czytamy.
„Niestety, z pełną odpowiedzialnością stwierdzamy, że sposób przeprowadzania interwencji budzi nasz stanowczy sprzeciw" - dodano. Wyjaśniono, że dochodziło do sytuacji, które naraziły zwierzęta na silny stres oraz cierpienie. Ptaki miały być przez wiele godzin wyłapywane w sposób chaotyczny, co skutkowało m.in. ich uderzaniem o podłogę i szyby.
Zemsta konkurencji i byłych pracowników?
„Z przykrością informujemy również, że fundacja uczestnicząca w odbieraniu zwierząt jest powiązana z Aralandem, który znajduje się w Bytomiu a prowadząca to miejsce jest osoba uprzednio pracująca u nas. Ponadto wśród osób zaangażowanych w działania znajdują się także inni byli pracownicy pozostający z nami w silnym konflikcie" - podano w oświadczeniu.
Jednocześnie papugarnia ocenia, że działania nosiły znamiona „niehumanitarnego traktowania zwierząt, a nawet przestępstwa". Zapowiada też zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia znęcania się nad zwierzętami podczas interwencji. „Jednocześnie deklarujemy pełną współpracę i wierzymy, że sprawa zostanie rzetelnie wyjaśniona na podstawie faktów oraz zgromadzonej dokumentacji" - dodano na koniec.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET