`

Wraca sprawa brutalnej zbrodni. Syn miał poćwiartować swoją matkę

4 min. czytania
18.02.2025 17:11
Obserwuj nas na Google

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie trwa ponowny proces przeciwko Amerykaninowi Karlowi Pfefferowi oskarżonemu o zabójstwo matki. We wtorek, 18 lutego, zeznawała siostra zmarłej Gretchen Pfeffer, a także sąsiadki ofiary. Mężczyzna miał poćwiartować matkę i wrzucić jej szczątki do Wisły. 

fot. MAREK KUDELSKI/AGENCJA SE/East News

W lipcu 2023 roku Karl Pfeffer został nieprawomocnie skazany za zabójstwo matki na 25 lat więzienia. Proces, który toczył się w warszawskim sądzie, był poszlakowy. Ciała kobiety szukały w Wiśle polskie służby, którym pomagali agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI), ale zwłok dotąd nie odnaleziono.

Rok później Sąd Apelacyjny uchylił wyrok sądu I instancji i przekazał sprawę Amerykanina do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Warszawie, wskazując na nienależytą obsadę sądu I instancji. Uznał, że jeden z sędziów zasiadających w składzie sędziowskim został nieprawidłowo powołany.

Karl poćwiartował swoją matkę? “Byłam w szoku”

Sprawa przeciwko Karlowi Pfefferowi ponownie trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie. Na wtorkowej rozprawie zeznawała siostra Gretchen Pfeffer, Heidi N., która powiedziała sądowi o swojej relacji z siostrą, a także o tym, jak dowiedziała się o tym, że Gretchen nie żyje. - Byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się, że siostra została poćwiartowana - zeznawała Heidi N.

Redakcja poleca

Kobieta opowiadała, że była blisko z Gretchen. Musiały się wspierać, bo szybko straciły rodziców - Kiedy miałam koszmar przychodziłam do niej do łóżka. Dzieliłam z nią pokój aż wyjechała na studia - wspominała Heidi. Gdy Gretchen wyjechała z USA do Europy - najpierw Szwajcarii, a później Polski - często rozmawiały przez telefon i wymieniały wiadomości. Ostatni raz widziała ją, gdy odwoziła ją na lotnisko w 2015 roku. Nigdy nie odwiedziła siostry. Była zajęta wychowywaniem córki.

- Gretchen chciała, żebym do niej przyjechała. Zobaczyła Częstochowę. Rozmawiałyśmy o tym. Myślałam, że mam jeszcze czas na to. Kontaktowałyśmy się przez telefon. Moja siostra była gadułą. Trzeba było być gotowym na 2 godziny rozmowy - mówiła.

Gretchen bała się syna? “Próbował ją zabić”

Sędzia pytała Heidi o syna Gretchen, Karla. Kobieta zdradziła, że jej siostra nazwała syna na cześć ich ojca. - Gretchen latami utrzymywała nadzieję wobec swojego syna. Marzyła, że jej syn, który urodził się tego samego dnia co Chopin, będzie równie doskonałym pianistą – mówiła przed sądem. Heidi opowiedziała także o przerażającej historii z przeszłości. - 7 lat wcześniej Karl próbował zabić moją siostrę. Gretchen bała się, że może się to powtórzyć.

W kwietniu 2020 roku zaniepokoił ją brak kontaktu z Gretchen i dziwna wiadomość na Facebooku siostry. - Mój znajomy, który ma konto na Facebooku, powiedział, że moja siostra jest w Los Angeles. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Nie można być tak blisko z siostrą i nie czuć, że coś złego się dzieje. Nie odbierała telefonu. Wiedziałam, że syn ją zabił - oznajmiła Heidi przed sądem.

Kobieta skontaktowała się z detektywem w Los Angeles, który ustalił w urzędzie imigracyjnym, że Gretchen nie przekroczyła granicy z USA. Dla Heidi był to jasny sygnał, że siostra została zamordowana przez Karla. Kilka dni wcześniej Gretchen wspominała Heidi, że chce wrócić do USA, ale było to niemożliwe ze względu na restrykcje związane z pandemią koronawirusa.

Heidi wspomniała, że Gretchen kłóciła się z Karlem o jego dziewczynę. Matka obawiała się kobiety, bo ta miała sprzedawać synowi narkotyki. - Gretchen mówiła mi, że lubi ją, ale nie jest odpowiednia dla Karla. Obawiała się, że zniszczy mu życie. Nie chciała, żeby się z nią ożenił. To była matczyna troska – zeznała kobieta. Pytania świadkowi zadawał również sam oskarżony Karl Pfeffer. Dopytywał swoją ciotkę m.in. o szczegóły zawiadomienia złożonego w sprawie zabójstwa jego matki.

Redakcja poleca

Karl Pfeffer został zatrzymany w Stanach Zjednoczonych, a następnie deportowany do Polski 21 maja 2021 r. Z ustaleń śledztwa wynika, że Gretchen mieszkała z Karlem na warszawskim Żoliborzu. 31 marca 2020 r. wszelkie kontakty ze znajomymi się urwały. Na jej kontach społecznościowych były zamieszczane sugerujące aktywność wpisy, ale różniły się one stylem od wcześniejszych. 4 kwietnia 2020 r. na Facebooku pojawił się wpis, że kobieta ma przebywać w USA. Zdaniem śledczych w tym czasie już nie żyła.

Jak informowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, mężczyzna w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 2020 r. udusił swoją matkę poduszką. "Następnie dokonał zakupu narzędzi - piły ręcznej, taśmy naprawczej, folii malarskich oraz metalowej siatki ogrodzeniowej. Podejrzany rozczłonkował ciało swojej matki w mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Następnie jego części owinął siatką ogrodzeniową. Rozczłonkowane ciało matki podejrzany zrzucił z mostu do Wisły w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego" - przekazywała prokuratura.

Chciała, żeby mówić do niej “Grażyna”

Po siostrze Gretchen Heidi N. zeznawały dwie sąsiadki Pfefferów. Obie miały przelotny kontakt z Gretchen i Karlem. Nie słyszały też hałasów, kłótni czy odgłosów walki dobiegających z mieszkania Pfefferów. - Gretchen przedstawiała się jako “Grażyna”. Raz rozmawiałam z nią dłużej, około 20 minut. Było to tuż po tym, jak wprowadziła się z synem do mieszkania. Z Karlem nie miałam większych kontaktów. Raz wyniósł mi choinkę z mieszkania - mówiła jedna z sąsiadek.

Druga wspomniała, że drzwi do mieszkania Gretchen i Karla często były otwarte na oścież. Kobietę ostatni raz widziała pod koniec marca. Nie widziała, żeby wyprowadzała się z mieszkania. - Jedyną rzeczą, jaką zaobserwowałam była wymiana zamków - opowiadała sąsiadka.

Według śledczych po dokonaniu zabójstwa Karl Pfeffer korzystał z kart płatniczych i rachunków bankowych swojej matki, a w październiku 2020 roku opuścił Polskę. Sprawca o tym, co zrobił, miał zwierzyć się osobie z rodziny. "Postępowanie zainicjowane zostało informacją o śmierci Gretchen P. uzyskaną w toku prowadzonej sprawy poszukiwawczej. Służby otrzymały informację o tym, że Karl P. dokonał zabójstwa swojej matki" - podała wcześniej prokuratura.

W pierwszym procesie Karl Pfeffer przyznał się, że zabił swoją matkę. Po uchyleniu wyrok skazującego i wznowieniu procesu wycofał swoje zeznania. Złożył wyjaśnienia przed sądem, w których podkreślał, że nie ma dowodów na zbrodnię, która jest mu zarzucana.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET