Policjanci zauważyli płaczącego 11-latka. Musieli ruszyć w pogoń
Płaczącego chłopca znaleźli na stacji benzynowej przy drodze ekspresowej S8 wrocławscy policjanci. 11-latek płakał i nie mówił po polsku. Okazało się, że był uczestnikiem wycieczki, ale autokar odjechał bez niego. Funkcjonariusze zabrali go do radiowozu i ruszyli w pogoń za busem.
Do incydentu doszło w połowie kwietnia w późnych godzinach wieczornych przy drodze ekspresowej S8 na terenie województwa dolnośląskiego. Policjanci z drogówki, tankując radiowóz, zauważyli na stacji paliw stojącego 11-latka.
Wrocław. Policjanci zauważyli płaczącego 11-latka
Chłopiec był zalany łzami, a jednocześnie nie mówił po polsku. Na szczęście udało się z nim jakoś porozumieć, a poza tym, dzięki sprawdzeniu nagrań z kamer monitoringu, udało się ustalić, że dziecko było uczestnikiem zagranicznej wycieczki.
Grupa podróżowała autokarem, który odjechał ze stacji, zostawiając 11-latka samego. Okazało się, że opiekunowie o nim zapomnieli. Funkcjonariusze postanowili zabrać malca do policyjnego auta i dogonić autobus.
W trakcie pogoni chłopiec przypomniał sobie, że ma ze sobą telefon komórkowy, w którym znajduje się numer do jednego z opiekunów. Mundurowi umówili się więc na jednym z miejsc postojowych i przekazali chłopca opiekunom. Ci zostali również przez policjantów pouczeni.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET