Nowe fakty w sprawie maltretowanego Kamila z Częstochowy. Kolejna osoba z zarzutami
Wojciech J. jest już czwartą osobą, która usłyszała zarzuty po tam, jak bulwersująca sprawa zmaltretowanego 8-latka, Kamila z Częstochowy ujrzała światło dzienne. J., podobnie jak jego żonie Anecie zarzuca się, że nie udzielił pomocy małoletniemu, który znajdował się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Wojciech J., 61-letni wujek maltretowanego Kamila z Częstochowy, to kolejna osoba, która usłyszała zarzuty w sprawie znęcania się nad 8-latkiem. Prokuratura twierdzi, że mężczyzna nie udzielił pomocy małoletniemu, który znajdował się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Wujek 8-latka z Częstochowy usłyszał zarzuty
- Mężczyzna nie wezwał właściwych służb ratunkowych, ani nie zainicjował żadnych czynności w celu udzielenia pomocy pokrzywdzonemu - powiedział Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, cytowany przez polsatnews.pl. Podobne zarzuty usłyszała w środę jego żona Aneta J.
Wiadomo, że mężczyzna nie przyznał się do winy. Miał tłumaczyć, że większość czasu spędzał w pracy, dlatego rzadko był w domu i nie był świadomy, że dziecku dzieje się krzywda. 61-latkowi grozi kara nawet trzech lat pozbawienia wolności. Obecnie znajduje się pod dozorem policji.
Kamilek z Częstochowy. Jego stan nadal jest bardzo ciężki
Najnowsze informacje dotyczące stanu zdrowia 8-letniego Kamilka z Częstochowy przekazało w środę Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka im. św. Jana Pawła II. "Kamilek jest już 16. dzień w naszym szpitalu. Jego stan jest nadal bardzo ciężki. Dziecko cały czas jest w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii" - czytamy.
"Wciąż największym problemem jest ciężki przebieg choroby oparzeniowej u chłopca, spowodowany rozległymi oparzeniami i nieleczeniem ran przez wiele dni" - dodano we wpisie na Facebooku.
Maltretowany Kamil z Częstochowy. Zarzuty dla Dawida B. i Magdaleny B.
O bulwersującej sprawie maltretowania 8-latka dowiedzieliśmy się 3 kwietnia po tym, jak jego biologiczny ojciec złożył zawiadomienie na policję. Po interwencji chłopiec został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Lekarze ocenili, że poza rozległymi poparzeniami, dziecko ma też złamania kończyn. Twierdzili, że trwa walka o jego życie i zwracali uwagę, że będzie musiał przejść długotrwałe leczenie. Do tej pory został poddany kilku zabiegom i nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej.
Ojczym dziecka, 27-letni Dawid B., usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa pasierba poprzez polewanie go wrzątkiem i umieszczanie na rozgrzanym piecu, czym doprowadził u niego do rozległych obrażeń ciała. Zarzucono mu też, że znęcał się nad 8-latkiem ze szczególnym okrucieństwem. Mowa była o biciu, kopaniu po całym ciele i przypalaniu papierosami. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Dawid B. trafił do aresztu.
Z kolei matka chłopca, Magdalena B., jest podejrzewana o narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, a także pomoc mężowi w znęcaniu się nad dzieckiem. Kobieta jest matką sześciorga dzieci. Najmłodsze trafiły do pieczy zastępczej, a starsze do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
RadioZET.pl/polsatnews.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET